Wednesday, October 14, 2026

Precz z plastikiem, niech żyje legenda

Ponad godzinę jazdy od Bamako wylądowałem na takim zadupiu, że zachodnioafrykańska sawanna ciągnęła się po horyzont, a tu nagle stoi kosz z napisem „Soyons plus propre, stop plastique”, czyli bądźmy czyściejsi, precz z plastikiem. 

Człowiek od razu nabiera ochoty, żeby zapytać, gdzie tu jest drugi kosz, na papier, szkło i resztki po obiedzie, ale szybko przypomina sobie, że na prowincji sam wybór miejsca, w którym można wyrzucić śmieci, bywa już luksusem.





Duduś opowiadał nam legendy przy skalnej ścianie, gestykulując tak zawzięcie, jakby od jego rąk zależało, czy historia zakończy się w jedenastym, czy trzynastym wieku, co zresztą nie miało dla niego większego znaczenia, bo kiedy człowiek ma taką gadkę, dwa stulecia w tę czy we w tę nie robią różnicy. 

Słuchałem go z podziwem, bo Duduś potrafił mówić bez końca, a ja po tylu latach podróżowania wiem, że dobry przewodnik to taki, który nawet kiedy sam już nie wie, czy było to jedenaście, czy trzynaście, sprawia, że człowiek najchętniej zostałby z nim do wieczora.




Po wysłuchaniu Dudusia ruszyliśmy dalej z buta, za skały, bo w Afryce nawet legendy nie zwalniają człowieka z chodzenia, a samochód nie zawsze może podjechać tam, gdzie wyobraźnia przewodnika już dawno dotarła. 

Patrzyłem pod nogi, żeby nie zostać bohaterem kolejnej miejscowej opowieści, tym razem o białym człowieku, który potknął się o kamień i przez trzy stulecia nie mógł ustalić, czy był to wiek jedenasty, czy trzynasty.



Po tych wszystkich skałach, legendach i kamieniach doczekałem się wreszcie nagrody: klimatyzowanego transportu do łóżka i łazienki, czyli dwóch największych luksusów, jakie człowiek potrafi docenić po całym dniu na afrykańskim zadupiu. 

W Bamako może i mieliśmy wygodne życie, ale na sawannie człowiek szybko odkrywa, że prawdziwy luksus nie zaczyna się od złotych kranów, tylko od tego, że nie musi już szukać toalety za najbliższą skałą.

No comments:

Post a Comment