Sunday, September 16, 2012
Sunday, August 19, 2012
Kolacja z Sunday Market w Chiang Mai.
Mój dzisiejszy plan był prosty. Wypad na niedzielny rynek i zakup kilku azjatyckich specjałów kulinarnych.
Przemierzałem szybkim krokiem ulicę Phapokklao. Granatowe chmury nadciągały znad Doi Suthep i obawiałem się deszczu, który mógł popsuć moje zakupy.
Sunday market w Chiang Mai bardzo rozrósł się w ostatnich siedmiu latach.
Już kilka ulic w obrębie fosy okupują sprzedawcy rękodzieła i kucharze oferujący swoje potrawy i specjały. Na skrzyżowaniu Phapokklao i Ratchamankha ustawiana jest prowizaryczna scena na której produkują się lokalne gospodynie z kółek wiejskich.
Do domu dotargałem tylko połowę siatek z jedzeniem. Pataj z krewetkami i jajkiem miał kwaskowy smak tak jak lubię.
Wietnamskie danie zwane kaw kup nem, czyli gotowany ryż zmieszany z drobno pokrojoną wieprzowiną na kwaśno z dodatkiem cebuli i orzeszków smakowało wybornie i nie ustępowało podobnym serwowanym w wietnamskich knajpach w Bangkoku.
Nieśmiertelna sałatka mango z krewetkami i suszonymi rybkami nie była za bardzo pikantna.
Gdy wracałem obładowany prowiantem w kierunku Chiang Mai Gate, panie z kółek ludowych już pląsały na scenie.
Zapadał zmrok i niedzielny rynek wypełniał się szczelnie lokalsami i turystami.
Monday, May 28, 2012
Liczi - ulubione owoce w maju.
Ludziom wydaje się, że w krajach podzwrotnikowych owoce tropikalne rosną na okrągło i są dostępne przez cały rok.
W Tajlandii przez cały rok dojrzewają tylko banany, arbuzy, guawy, papaje i ananasy. Większość wspaniałych owoców dojrzewających w słońcu, a nie w chłodniach kojarzy się z określoną porą roku, tak jak w Polsce truskawki z czerwcem lub czereśnie z lipcem.
Mam kilka swoich ulubionych owoców i mogłbym co roku sporządzać ranking najsmaczniejszych, gdyż gusta i smaki zmieniają się nie raz w ciągu życia.
W gorącej porze roku, czyli w marcu i kwietniu najbardziej smakują mango, których jest kilkanaście gatunków; od twardych, zielonych kwasów do żółtych, miękich, miodowych owoców.
W tym miesiącu absolutnym hitem są liczi. Bardzo soczyste owoce o orzeźwiającym smaku, których nie powinno się jeść za dużo podczas jednego "posiedzenia", gdyż rozgrzewają żołądek jak durian. Liczi są bogate w witaminę C, fosfor i magnes. Kiedyś traktowałem liczi jako "azjatycką przystawkę". Dziś smakują mi wybornie i awansują w moim prywatnym rankingu owoców.
Liczi zdecydowanie deklasują rambutany i mangostany ( które pojawiły się w tym miesiącu ).
Liczy rośnie na drzewach o wysokości 8 - 9 metrów. Ma czerwoną, cienką skórkę, którą łatwo się zdejmuje. W środku soczystego, białego owoca znajduje się jedna pestka. Im mniejsza jest pestka, tym liczi są droższe ze względu na wielkość miąższu. Owoce są wielkości duzych sliwek. W Tajlandii ich cena za kilogram kształtują się w tym roku między 20 - 40 baht.
Liczi było uprawiane już 4 tysiące lat temu w Chinach. Do Europy pierwsze owoce przywędrowały pod koniec XVIII wieku. Nie wiem, czy są dostępne teraz w Europie świeże owoce, czy są tylko do kupienia w puszkach.
Thursday, March 8, 2012
Dzień Buddy i żaba na obiad.

Potem zrobiłem joy ride na motorze do naszej wioski. Na jednym wiejskim targu dostaliśmy świeże, tłuste żaby.
Dzisiejsza potrawka z żaby z warzywami była wyśmienita. Żaby olbrzymy miały sporo mięsa, które smakowało jak krokodyl w restauracji "Carnivore" w Nairobi.
Thursday, February 16, 2012
Najpopularniejsze jedzenie na ulicy w Tajlandii.
Zupka na bazie kurczka z nieśmiertelnymi kulkami mięsnymi to numer jeden w całej Tajlandii.

Absolutny hit ! Kulki w wieprzowym flaku o smaku kwaskowym. W środku 80% ryżu i 20% wieprzowiny. Zaspakajają głód w szybkim tempie.
Tuesday, April 12, 2011
Pandanus na słodko. Tajski deser Lod Chong.
Zielony makaron w worku foliowym to ciasto ryżowe wymieszane z liśćmi pandanusa tectorius, rośliny z rodzaju pandanów.
Do zielonego makaronu dodaje się syrop z mleczka kokosowego i cukru z trzciny cukrowej. Dodaje się też lód i miesza. Miseczka Lod Chang jest pożywna, słodka i zimna, co jest nie bez znaczenia w upalne kwietniowe dni w Bangkoku. Tuesday, November 9, 2010
Kulinarny raport z Tajlandii. Ostrygi i rybie żołądki.
Nocny bazar żywnościowy jest w samym centrum miasteczka, na dużym placu sąsiadującym z najstarszą świątynią w Tajlandii.
Wybór jedzenia był ogromny. Jak to bywa zawsze w Tajlandii, każde miasteczko ma "festiwal kulinarny" przez 365 dni w roku. Milion Tajów gotuje i sprzedaje swoje potrawy wieczorem w całym kraju. Kolejne 30 milionów stołuje się przy tajskich "gar kuchniach".Orgia smaków i zapachów jest nie do opisania. Niech żyje wolność ekonomiczna i kulinarna bez kagańca typu sanepid !!!
Znam osobiście kilka osób w Tajlandii, które sprzedają dania po 4 złote. Jeżdżą wozami za milion baht ( 100,000 złotych ) i kształcą swoje dzieci w Autralii. No, ale Azja to inny świat.
Monday, August 30, 2010
Jajka przepiórcze, czyli co się jada w Tajlandii.
Jednym z lokalnych przysmaków są niewątpliwie jajka przepiórcze. Pudełko z 30 jajeczkami kosztuje tylko 5 złotych !
Dla turystów odwiedzający Tajlandię najlepszym miejscem do spróbowania przepiórczych jaj jest wszędobylska Pizza Hut. Są one serwowane tam jako dodatek do warzywnych sałatek.Thursday, August 26, 2010
Koszyk dzisiejszych produktów, czyli jedzenie w Tajlandii.
Tajowie umierają masowo na raka. Nikt tu nie kontroluje jakości pożywienia, więc w wielu produktach żywonościowych, wyglądających pięknie i barwie znajdziecie prawie całą tablicę Mendelejewa. Znaczy kontrole są, ale zawsze ( pozytywnie wesołe ). Urzędnicy dorabiają do swoich skromnych pensji.
Tajski premier z roku 2008 Samak „Kucharz” Sundaravej zmarł na raka w zeszłym roku. Z rakiem walczy premier na wygnaniu Thaksin Shinawatra. Ale na raka padają nawet wieśniacy spryskujący zawzięcie swoje pola ryżowe i farmerzy krewetek.
Po długim pobycie w Indonezji, gdzie jest dużo „naturalnego jedzenia”, musze teraz kicać w Bangkoku do ekologicznych sklepów.
Oto próbka z dzisiejszego koszyka:
kilo ekologicznego, brązowego ryżu w płóciennym woreczku za 14 złotych ( 139 baht ),
Paczka kwaskowych tamaryndyszków za 8 złotych ( 79 baht ), nie jestem pewien jak zwą się po polsku owoce tamaryndu,
Piszę ten post i zagryzam Tamarind Candy.
Friday, February 12, 2010
Jak zamówić makaron w Tajlandii ?
Ulica Silom w Bangkoku należy do najdroższych i snobistycznych. Jest tu dużo sklepów, fajnych restauracji, a nawet galeria i sklepy z diamentami po miliony baht.
Pomiędzy marmurowymi fasadami są wciśnięte wąskie budynki ( jak w Wietnamie ) mieszczące oryginalne chińskie gar kuchnie. Zawsze siedzi tu sporo ludzi, którzy nie mają ochoty na sushi lub steka.
Ale,ale... Gdzie jest menu ? No, właśnie, wisi na ścianie.Tuesday, January 26, 2010
Słodycze z ryżu, cukru i kokosa. Tajlandia
Sai sai zawija się w liście bananowca po uprzednim gotowaniu nad parą wodną. Sai sai przyrządza się z masy ryzowej lub owocowej z dodatkiem wiórków kokosowych i cukru.
Sprzedawczyni miała 5 rodzajów sai sai. Nie wszystkie były z ryżem.
Tuesday, January 19, 2010
Obiad w Tajlandii. Słodko, kwaśno, pikantnie.
Z rynku w swojej dzielnicy przyniosłem do domu trzy torby jedzenia. Po całym dniu na mieście byłem głodny. Nie mogę się nadziwić, że dałem radę zrobić zdjęcia przed konsumpcją.
Pierwszy zestaw, czyli obiad dzisiejszy.
Sajgonki w cieście z mąki ryżowej. Cieniutkie ciasto rozprowadza się na bawełnianej serwetce i gotuje nad parą. Te "miękkie sajgonki" zwie się w Tajlandii pak mor yuan, czyli wietnamskie.




























