Nad wejściem wymalowano ozdobne litery, w witrynach błyszczały naszyjniki i bransolety, a sam mistrz siedział przy swoim warsztacie, gdzie metal grzał się nad węglem, bo przecież złoto złotem, ale ktoś je musi najpierw porządnie przetopić.
Zostawiam na zdjęciu numer telefonu i jakby co, to nie obowiązuje RODO...
Przyglądałem się chłopakom przy robocie i muszę powiedzieć, że całkiem niezłe rękodzieło im wychodziło. Wiadomo, Mali nie śpi na kamieniach, choć do Botswany, gdzie złoto i diamenty potrafią postawić człowieka na nogi, ma jeszcze kawałek drogi, ale tutejsi jubilerzy mogliby spokojnie rzucić rękawicę Aszantom z Ghany, którzy od wieków znają się na złocie jak mało kto.
Zostawiam na zdjęciu numer telefonu i jakby co, to nie obowiązuje RODO...
Gdyby ktoś chciał coś zamówić, niech śmiało napisze do mistrza Sowa przez komunikator. Kierunkowy do Mali to +223, więc można próbować szczęścia nawet z drugiego końca świata.


No comments:
Post a Comment