Thursday, September 3, 2026

Z Yamdrok w stronę lodowca Karola.

Z Yamdrok jedziemy dalej w stronę lodowca Karola. Po drodze przekraczamy przełęcz Simila La na wysokości 4330 metrów, a kilka kilometrów dalej pojawia się przed nami lodowiec, którego jęzor schodzi niemal do samej drogi.



W międzyczasie zajeżdżamy na prosty obiadek do przydrożnego zajazdu.



Karola jest jednym z najłatwiej dostępnych lodowców Tybetu,  od asfaltu dzieli go zaledwie około 300 metrów.

Sam lodowiec związany jest z masywem Naiqin Kangsang (Noijin Kangsang), którego główny szczyt ma 7191 m. Jęzor lodowca sięga wysokości około 5560 m, natomiast miejsce, z którego ogląda się lodowiec, to udokorowany flagami modlitewnymi i stupą podjaz na wysokości 5400 m.

Wednesday, September 2, 2026

4998 m n.p.m. widok na jezioro Yamdrok

Pierwszy konkretny postój poza stolicą Tybetu leży na wysokości 5000 metrów. Stąd podziwiam krajobraz i upewniam się, czy Dach Świata nie przecieka.


Yamdrok Tso leży w południowym Tybecie, około 110 km na południowy zachód od Lhasy, na wysokości około 4440 m n.p.m. Jest jednym z największych jezior Wyżyny Tybetańskiej: ma około 638 km² powierzchni i ponad 70 km długości.

To jezioro ma bardzo charakterystyczny, silnie rozczłonkowany kształt, przypominający z góry ogromną dłoń albo rozgałęzioną wstęgę. Otaczają je suche, bezdrzewne góry, a część wody pochodzi z opadów, spływu powierzchniowego oraz topniejącego śniegu i lodowców. Jest to właściwie prawie zamknięty system wodny, gdzie woda odpływa jedynie niewielkim ciekiem w kierunku Yarlung Tsangpo, czyli górnego biegu Brahmaputry.






Na parkingu dostrzegam kilka samochodów na tajskich blachach. Ten Ford ma "w nogach" tysiące kilometrów. Auto zarejestrowane w Songkhla, tuż przy granicy z Malezją.

Monday, August 31, 2026

Lhasa Kitchen - ostatni wieczór w stolicy Tybetu

To był ostatni wieczór w Lhasie podczas pierwszego popasu w stolicy Tybetu. Jeszcze wówczas nie wiedziałem, że Lhasa Kitchen stanie się najbardziej odwiedzaną przeze mnie knajpą w Chinach.



„Beer from the Roof of the World” dobrze wpisuje się w miejsce, gdzie nawet zwykły posiłek odbywa się na wysokości kilku tysięcy metrów, ale ...... nie polecam tego piwa, smakuje jak woda z chmielem.

Już dawno nie robię na blogu żadnego nowego rankingu azjatyckich piw, bo przestałem się katować tymi trunkami 😅

Ktoś młody, szczery i naiwny powienien zabrać się za takie tematy.


Nie mam żadnego kaca nazajutrz rano i jestem gotowy na podbój Dachu Świata, pomimo braku uprawnień dekarza.


Barwne przedstawienie jednej z gniewnych, opiekuńczych postaci tybetańskiego buddyzmu. Intensywne błękity, czerwienie i złoto kontrastują z prostotą kamiennego muru, tworząc niezwykle ekspresyjną dekorację. Takie wizerunki miały nie tylko zdobić przestrzeń, ale również pełnić funkcję symboliczną i ochronną. Ale czy faktycznie chronią? Chyba tylko Chińczyków?