Sunday, September 13, 2026

Za Sagą zaczyna się właściwy zachodni Tybet

Z Bazy pod Mount Everest trasa wiedzie na zachód.

Everest był jednym z celów tej podróży. Ale nie był celem najważniejszym. Teraz zaczyna się droga do Kailaszu.


Saga jest jednym z najważniejszych punktów na tej trasie. Tutaj spotykają się drogi prowadzące z centralnego Tybetu, z Nepalu i dalej w stronę Kailaszu. 

Dla podróżujących na zachód to przede wszystkim miejsce na odpoczynek, uzupełnienie zapasów i złapanie oddechu przed kolejnymi setkami kilometrów przez Wyżynę Tybetańską.



Hotel w miasteczku przy najruchliwszej ulicy. Po zmroku pełno policyjnych samochodów, jakby pilnowano jakiś niewidzialnych dygnitarzy.


Miasto nie ma w sobie nic z turystycznej pocztówki. Jest praktyczne, trochę chaotyczne i podporządkowane ludziom, którzy są tu przejazdem. 

Na wysokości około 4600 metrów nawet zwykły nocleg nabiera innego znaczeni. Grunt, że pokój jest ciepły.


 Następnego ranka znowu ruszam w drogę. 

Za Sagą zaczyna się właściwy zachodni Tybet, ogromna, niemal bezludna przestrzeń, przez którą prowadzi droga w kierunku jeziora Manasarovar i Kailaszu. Z każdym kilometrem coraz bardziej oddalam się od Lhasy.

Saturday, September 12, 2026

W końcu pojawia się przede mną góra, dla której przejechałem przez cały Tybet

Przez ostatnie dni Everest był raczej odległym punktem na mapie niż rzeczywistym miejscem. Teraz wystarczy kilka chwil, żeby zrozumieć, dlaczego przez ponad sto lat przyciągał tu ludzi gotowych podporządkować swoje życie jednej górze.


Mój przewodnik czuwał od 5 rano i oglądał chmury na niebie długo przez wzejściem słońca, a to się wydarzyło o 7 rano.



Dalej droga prowadzi już w świat, w którym skala człowieka zaczyna tracić znaczenie. Z każdym kilometrem jest mniej śladów cywilizacji, a coraz więcej lodu, skał i wody spływającej z lodowców. To właśnie tędy dociera się do północnej strony Everestu, w kierunku Rongbuk i bazy na wysokości około 5200 metrów.


Godzina 8 rano.


Godzina 22.

Na wysokości ponad pięciu tysięcy metrów komfort przestaje być oczywistością. Człowiek przyjeżdża tutaj przede wszystkim po to, żeby być blisko Everestu, a nie po to, żeby dobrze zjeść, wyspać się czy wziąć prysznic. Współczesna baza jest jednak znacznie bardziej przygotowana na turystów niż jeszcze kilka lat temu, są namioty noclegowe, ogrzewanie i dostęp do tlenu.



Kilkaset metrów dalej znajduje się klasztor Rongbuk znany mi wcześniej z filmów pierwszych brytyjskich ekspedycji lat 20-tych XX wieku. Teraz znam go z autopsji.

To miejsce, w którym religia i góry spotykają się w wyjątkowy sposób. Klasztor powstał na początku XX wieku i leży na wysokości ponad 5100 metrów, tuż pod północną ścianą Everestu. Trudno znaleźć wiele miejsc na świecie, gdzie życie klasztorne toczy się tak blisko jednej z najbardziej ekstremalnych przestrzeni naszej planety.

Friday, September 11, 2026

Baza pod Everestem

Baza pod Everestem nie przypomina typowego górskiego kurortu. 

Kilka rzędów czarnych namiotów, kamienie, wiatr i góry, które zaczynają się właściwie za płotem. Jesteśmy na wysokości około 5000 metrów, tutaj nawet zwykłe przejście kilkudziesięciu metrów przypomina, że człowiek znalazł się naprawdę wysoko.


Oczywiście zwracam uwagę na kible. Kilku Hindusów próbuje robić sobie selfie, a generalnie jest spokojnie. To już wieczór, dochodzi 21 godzina. Pokoje w budynko-namiotach są nadzwyczaj ciepłe. Pościel jest jak nowa i śnieżnobiała. Da się żyć :)