Monday, August 24, 2026

W Tybecie też grają do kotleta

Człowiek nie żyje tylko zwiedzaniem świątyń, podziwianiem posągów i wymyślaniem intrug na użytek literatury pieknej. Jednym z najciekawszych miejsc w Tybecie były lokalne restauracje.


Jeszcze nie zaczęła się na dobre uczta, a pojawiła się muzyka i śpiew. 

Tradycyjne tybetańskie stroje okazały się szatami wartymi uwagi. Złoto, pomarańcz, zieleń, czerń i intensywne kolory pasów tworzą niemal teatralny obraz. Jeden z muzyków gra na flecie, inni na tradycyjnych instrumentach strunowych. Kobieta śpiewa, potem mężczyzna śpiewa, potem obije śpiewają. Maklakiewicz i Himilsbach nie mieliby powodów do narzekań na nudy, gdyby ze statku na Wiśle pod Toruniem, Marek Piwowski przeniósł scenę na ponad 3600 metrów nad poziomem morza. A tak? Zostali na nizinach i improwizowali u podnóża zamku krzyżackiego :)



Przy stole pojawiają się pierożki momo, warzywa, grzyby i mięso. W centrum stoi miedziany kocioł, w którym gotuje się kolejne składniki. Jest kolorowo, obficie i zupełnie inaczej niż w europejskiej restauracji.




Patrzę na ich stroje i mam wrażenie, że każdy z nich jest osobną opowieścią. Haftowane wzory, szerokie rękawy, pasy z wielobarwnych tkanin, ciężka biżuteria i charakterystyczne nakrycia głowy przypominają, że kultura Tybetu nie zamyka się w murach klasztorów.




 

Saturday, August 22, 2026

Tutaj filozofii się nie słucha, lecz trzeba ją bronić

W Sera buddyzm można zobaczyć nie tylko w modlitwie, medytacji i rytuałach. Na klasztornym dziedzińcu mnisi uczą się poprzez debatę filozoficzną.



Dyskusje są dynamiczne. Padają pytania i odpowiadzi. 
Argumenty przeciwnika są podważane, występują próby obrony własnego rozumowania.



Towarzyszą temu charakterystyczne gesty, energiczne klaśnięcia i ruch całego ciała. Z boku wygląda to niemal jak przedstawienie, ale dla mnichów jest to poważny trening filozoficzny.



Przez wieki Sera było jednym z najważniejszych ośrodków nauki buddyzmu tybetańskiego. Dziś jest to ciągle ważna tradycja: dyskusja w ogrodzie.


Friday, August 21, 2026

Gra Go kontra Szachy, czyli gdyby Pan Samochodzik wybrał się w Tybet

Jakby Zbigniew Nienacki zdecydował się przenieść postać Pana Samochodzika w Tybet, to miałby przebogaty materiał symboliczny, o wiele bogatszy niż wykreowany przez Niemców w białych płaszczach.

Poza tym inna kolorystyka, estetyka, głębsze korzenie pozwalają na knucie intrygi z ukrytymi skarbami w wielowarstwowych pokładach historycznych. Nawet Dan Brown mógłby opuścić w końcu Watykan i dać pograsować  profesorowi Robertowi Langdonowi na nowym terenie. 

Pierwszy już nic nie stworzy, a drugi nic nie zmieni i nie zmodyfikuje. Jest pole do popisu 👺


Drzwi czerwone. Muszę się przyznać, że mam podobne w domu w Tajlandii... prowadzą do jednej łazienki. Po przekroczeniu progu nic już nie będzie takie samo jak dotychczas. Gwarantuje wam.



Ta pusta sala modlitewna, mnisi wyszli do ogrodu (wytłumaczę później - po co wyszli) nadaje skojarzenia z Imieniem Róży. Ale oczywiście jest bardziej ciepła, nie tylko przez bogate barwy.



Co zginęło? Co zasłonieto? Możliwości spekulacji są ogromne, kombinacji więcej jak w grze w go vs szachy.

Szachy pokazują, jak pokonać przeciwnika. Go pokazuje, jak zbudować sytuację, w której przeciwnik ma coraz mniej możliwości działania.


Niebieska twarz strażnika klasztoru, wyraziste oczy, broda, fantastyczne zwierzęta i kłębiące się chmury tworzą świat, w którym granica między religią, mitem i sztuką całkowicie się zaciera. 

Właśnie o to chodzi, aby nie być takim dosłownym. To zależy od czytelnika, ile rozpozna pokładów tajemnic i intryg.



W buddyzmie tybetańskim słowa nie są jedynie tekstem do przeczytania, mają inne formy zapraszające do interakcji. Słowo MANTRA - budzi chyba jakieś skojarzenia?



Patrzę na złoty posąg Tsongkhapy i widzę, czym jest tybetański buddyzm.  To nie tylko modlitwa i kadzidła. To przede wszystkim ogromny systemem wiedzy i nauki przekazywanej przez pokolenia. Taka podróż w przeszłość i przyszłość zarazem. Tak jak sugeruje zasada holograficzna, rozwijana przez fizyków zajmujących się teorią strun:

cyt. {W pewnych sytuacjach fizyczny opis świata znajdującego się w określonej objętości może być równoważny opisowi zapisanym na jego granicy, czyli „świat jest hologramem”.}

Pan Samochodzik mógłby przeprowadzić śledztwo i ustalić, czy świat, który postrzegamy, może nie być fundamentalnym poziomem rzeczywistości, a przy okazji odkryć trochę złotych artefaktów, których nie mógł doliczyć się mój tybetański przewodnik.