W Chinach jest kilka kultowych dróg, co prawda nie widać na nich hipisów na motorach, ale ich brak wynagradzają widoki.
Dzisiejsza G349 ma bardzo stare korzenie komunikacyjne.
Jej przebieg związany jest z historycznym szlakiem herbaciano-końskim, a także z dawnymi połączeniami między Tybetem i Chinami. Chińskie źródła określają ją również jako ważny fragment dawnych tras komunikacyjnych między Tybetem a wnętrzem Chin.
Pod lodowcem Karola powstało niewielkie sanktuarium pełne modlitewnych flag i stup. W tle potężne, pokryte lodem zbocza, a wokół surowy krajobraz na wysokości ponad 5000 metrów. Trudno o bardziej tybetańską scenerię.
Przy lodowcu działa mały punkt obsługi turystów, przed którym stoi kilka busów. Nawet tutaj, na końcu świata, chińska infrastruktura turystyczna jest całkiem dobrze rozwinięta.
Żółte ściany, charakterystyczne tybetańskie zdobienia i chińska flaga, a za budynkiem lodowiec Karola. Połączenie tradycyjnej architektury z oficjalną rzeczywistością współczesnego Tybetu trudno byłoby wymyślić lepiej.
A wracajać do samej drogi -> G349 jest drogą wielkich wysokości.
W jej przebiegu znajdują się przełęcze przekraczające 5000 metrów; przykładowo Xia Gongla Pass w rejonie Bianba ma 5298 m. Jeszcze przed modernizacją drogi były to odcinki trudne i często zamykane przez śnieg.