Showing posts with label Azja - brylanty i kaszanka. Show all posts
Showing posts with label Azja - brylanty i kaszanka. Show all posts

Sunday, June 22, 2025

Indonezja między wulkanem a Moskwą.

W ciągu zaledwie kilku dni czerwca Indonezja znalazła się w centrum globalnej uwagi. Choć wiadomości te nie trafiły na czołówki zachodnich mediów, układają się w opowieść o kraju balansującym między siłami natury, realiami geopolityki i presją gospodarczą. Wybuch wulkanu na wyspie Flores, zaskakująca wizyta prezydenta Prabowo Subianto w Rosji, przyspieszenie rozmów handlowych z Eurazjatycką Unią Gospodarczą oraz decyzja o wstrzymaniu wydobycia niklu w ekologicznym raju Raja Ampat – to cztery historie z jednego tygodnia, które razem ukazują dynamicznie zmieniającą się Indonezję.


 

Wulkan przypomina, kto tu naprawdę rządzi

17 czerwca wulkan Lewotobi Laki-Laki na wyspie Flores wyrzucił słup popiołu na wysokość 10 kilometrów. Mieszkańcy okolicznych wiosek zostali ewakuowani, część połączeń lotniczych w regionie zawieszono. Indonezja, leżąca na Pacyficznym Pierścieniu Ognia, przywykła do trzęsień ziemi i erupcji, ale każda z nich to przypomnienie o fundamentalnej kruchości życia na archipelagu.

W tle tej katastrofy naturalnej rozgrywała się jednak zupełnie inna, bardziej zaskakująca historia – polityczna.

Prabowo wybiera Putina zamiast G7

Podczas gdy liderzy G7 spotykali się w Kanadzie, prezydent Prabowo Subianto udał się do Sankt Petersburga na rozmowy z Władimirem Putinem. Decyzja o nieobecności na Zachodzie i wyborze spotkania z prezydentem Rosji była wymowna – i szeroko komentowana. Oficjalnie mówiono o współpracy w dziedzinie obronności, energetyki jądrowej oraz rozwoju sektora kosmicznego. Wśród planów pojawił się nawet pomysł budowy indonezyjskiego portu kosmicznego na wyspie Biak.

Indonezja stawia na dyplomację wielowektorową. Prabowo wysyła sygnał: archipelag nie zamierza wiązać się wyłącznie z Zachodem czy Chinami, ale będzie prowadzić niezależną grę na własnych warunkach – nawet jeśli oznacza to flirty z reżimami objętymi sankcjami.

Handel z Eurazją – strategia czy ryzyko?

W tym samym czasie władze w Dżakarcie ogłosiły, że finalizują rozmowy o umowie o wolnym handlu z Eurazjatycką Unią Gospodarczą (EAEU), skupiającą Rosję, Białoruś, Kazachstan, Armenię i Kirgistan. Nowy kierunek eksportu ma wzmocnić obecność Indonezji na rynkach alternatywnych, szczególnie w sprzedaży oleju palmowego, kauczuku i kawy.

To jednak miecz obosieczny. Z jednej strony Indonezja szuka zbytu poza tradycyjnymi rynkami i uniezależnia się od wpływów Zachodu. Z drugiej – ryzykuje utratę zaufania dotychczasowych partnerów i pogłębia zależność od gospodarek autorytarnych, które same zmagają się z izolacją.

Raja Ampat: pierwszy krok ku ochronie „ostatniego raju”

W cieniu wielkiej polityki zapadła decyzja, która może mieć długofalowe skutki dla środowiska naturalnego. Rząd Indonezji anulował cztery z pięciu koncesji wydobywczych w regionie Raja Ampat w Papui Zachodniej. Ten archipelag, uznawany za jedno z najbardziej bioróżnorodnych miejsc na Ziemi, od lat był zagrożony przez ekspansję przemysłu niklowego.

Choć jedna firma wciąż działa w regionie, decyzja władz została uznana przez ekologów za milowy krok w ochronie środowiska. Może to być początek zmiany podejścia do eksploatacji zasobów – choć doświadczenie każe zachować ostrożny optymizm.

Kraj, który szuka własnego języka

Wszystkie te wydarzenia – żywiołowe, polityczne, gospodarcze i ekologiczne – tworzą obraz Indonezji na rozdrożu. To kraj, który szuka języka własnej niezależności: jako państwo wyspiarskie, muzułmańska demokracja i rosnąca siła regionalna nie chce być ani satelitą Zachodu, ani klientem Wschodu. Chce mówić własnym głosem. Ale czy uda mu się zachować równowagę, nie rezygnując przy tym z wartości, zaufania partnerów i przyrodniczego dziedzictwa?


Tuesday, April 24, 2018

Przystanek Singapur

Z lotniska Changi do China Town tylko 20 minut za 23 dolary. W porownaniu z innymi azjatyckimi metropoliami Singapur wydaje sie wyludniony.



Rzucilem bagaze w pokoju i ruszylem na 12 kilometrowy spacer.





Saturday, November 25, 2017

Z Europy do Azji

British Airways pod wzgledem serwisu to druga swiatowa liga. Ich zaleta sa tanie loty prosto z Londynu bez przesiadek w polowie drogi.
Tak, wiec podziwiam 50 - letnie stewardessy,  akceptuje sknerstwo BA i limit bagazowy do 23 kilo !



Nie cierpie przesiadac sie w polowie drogi. Taki nocny lot z Londynu do Singaporu trwajacy 12 godzin pozwala sie normalnie wyspac.


Zestaw filmow na pokladzie idealny do zasniecia i zapomnienia.



Natomiast lotnisko Changi w Singapurze to juz inny swiat.
Jedynie wkurzajacy jest dlugi okres oczekiwania na bagaz. Potem zaczynaja sie same plusy dodatnie.
Darmowa woda i czekoladki dla podroznych to zwiastun, ze ciasna i muzealna Europa zostala za mna.


Miedzy terminalami podrozuje sie szybko.



Oznakowanie i przestrzen. Nie odbijam sie od innych podroznych na zatloczonych lotniskach w takim Londynie.



Ta przestrzen !!
Ten brak kolejek !!!



Cala sofa dla Ciebie w Singapurze, czy kilka plastikowych krzeselek na Heathrow lub Gatwick ?  Co wolicie ?  



Potem juz tylko 3 godziny lotu na Bali i jestem na miejscu :)


Friday, June 6, 2014

Nowe lotnisko AirAsia otwarte w Kuala Lumpur. Klia2

Od 9 maja wszystkie samoloty AirAsia ladujace i startujace pod Kuala Lumpur operuja z nowego lotniska Klia2.




Dotychczasowe lotnisko LCCT, ktore bylo zatloczone do granic przyzwoitosci stoi puste.

Klia2 zbudowane za kwote 4 miliarow ringitow ( 4 miliardy zlotych ) ma docelowo obslugiwac ponad 40 milionow pasazerow rocznie.


Monday, June 2, 2014

Visa on arrival do Indii od października 2014

Jesienia ubieglego roku pojawila sie po raz pierwszy oficjalna informacja, ze Indie planuje wprowadzenie wizy VOA dla obywateli 40 krajow ( w tym Polski ).

Stary rzad w tamtym czasie borykal sie z wielkim deficytem budzetowym i rupia tracaca na wartosci w zawrotnym tempie.

W desperacji wprowadzono wowczas dodatkowy podatek na zakup zlota ( aby zatamowac odplyw dewiz z Indii ) oraz wymyslono projekt majacy zwiekszyc ilosc zagranicznych turystow - wiza VOA.

*****
Ilosc zagranicznych turystow w Indiach rosnie od 2003 roku, ale dynamika przyrostu jest ponizej 10% i w liczbach bezglednych jest to tylko raptem ponad 6 milionow turystow rocznie !
( Indie maja az 30 miejsc na liscie dziedzictwa swiatowego UNESCO. )

Dla porownania Tajlandie, ktora jest malym krajem w porownaniu do Indii, odwiedzilo tylko w 2013 roku 26 milionow gosci  ( w tym prawie 5 milionow Chinczykow ). Przez ostatnia dekade ilosc zagranicznych turystow podwoila sie w Tajlandii.



Mapa z artykulu.

Obecnie trwaja prace w Delhi nad stworzeniem programu majacego wydawac wizy elektroniczne w ciagu 3 dni.

Nie znane sa jeszcze wysokosci oplat wizowych oraz maksymalna dlugosc pobytu przy wjezdzie z wiza VOA.
Prawdopodobnie wizy przy wjezdzie bedzie mozna tylko otrzymywac na miedzynarodowych lotniskach, a nie na przejsciach ladowych.

Tymczasem program rozszerzono dla obywateli az 180 krajow. Wow ! ( to jest rozwiazanie bezprecendensowe ).

Coz, Hindusi zaczeli myslec biznesowo. Sa zdesperowani wprowadzic ten program od pazdziernika tego roku.
Czy dadza rade ? Ich biurakracja nalezy do najbardziej opieszalych na swiecie.


Friday, January 18, 2013

Spóźniony Django

Nowy Tarantino dopiero 14 marca w kinach w Tajlandii.
Myślałem, że chociaż obejrzę film w Indonezji , ale tam grają dopiero od 22 marca.
Tak więc będę zmuszony obejrzeć piracką kopię.

h



Saturday, June 11, 2011

Najpopularniejsze nazwiska na Dalekim Wschodzie.

Jeszcze jako dziecko nie moglem sie nadziwić, że każdy Koreańczyk nazywa się Kim, prawie każdy Chińczyk Li i co drugi Meksykanin - Rodriguez. W mojej klasie w Polsce było 33 uczniów i każdy nosił inne nazwisko. Stwierdziłem, że to brak fantazji i lekkie otępienie umysłowe powoduje, że w niektórych krajach większość ludzi nosi takie same nazwiska.
Cóz powody tego ograniczenia są zawsze historyczne i kulturowe.
Mieszkając w Azji odkryłem, ze Birmańczycy w ogóle nie mają nazwisk, tylko imiona. W Indonezji nazwiska używa się dopiero od 2 dekad, a w Tajlandii nazwisko zmienia się jak rękawiczki. Znam osobiscie kilku Tajów, którzy po wizycie u astrologa zmieniali nazwisko rodowe. Jeden z moich sasiadów w Bangkoku zmieniał już 3-krotnie swoje nazwisko !!!

Chiny - wszystkie nazwiska wywodzą się z czasów dynastii Han lub są jeszcze starsze ( mają ponad 1800 lat )
1. Li ( albo Lee ) - 211 milionów ludzi w Azji nosi to nazwisko.
Np. Li Na - chinska tenisistka, która wygrala French Open w tym miesiącu. Jet Li - aktor.
2. Wang ( Ong posród Chinczyków zamieszkujacych kraje Azji Pld-Wsch ) - 105 milionów.
3. Zhang - 104 miliony.
Np. Zhang Zilin - Miss World z 2007 roku.
4. Liu - 75 milionów ludzi.
5. Wang - 60 milionów.

Wietnam
Nguyen - 50 milionow Wietnamczyków w kraju i zagranicą nosi to nazwisko.

Korea
Kim - oznacza w języku koreańskim złoto - tylko w Korei Płd. 20 milionów ludzi nazywa się Kim !!
Np. Kim Jong-il lider reżimu w Korei Pln.

Japonia

Naliczono zaledwie 450 tysięcy ludzi o nazwisku Sato.
Suzuki - tylko 400 tys.
Tanaka - 314 tys.
Watanabe - 260 tys.
Nic dziwnego, w Japonii jest ponad 200 tysięcy różnych nazwisk !!

P.S.
Najpopularniejsze nazwisko w Polsce - Nowak nosi ponad 203 tysiące ludzi.

Thursday, May 26, 2011

Auto riksza.

Auto riksze są popularne w kilku azjatyckich krajach.
Jest to doskonały środek lokomocji miejskiej w dużych zatłoczonych miastach.
Auto riksze były kiedyś symbolem krajów Trzeciego Świata. Dziś mają szansę stać uniwersalnym środkiem lokomacji w wielu aglomeracjach na świecie.
Od czterech latach auto riksze goszczą na ulicach Amsterdamu i Hagi. Holendrzy importują je z Azji i wyposażają w silniki spełniające wyśrubowane normy emisji spalin w Europie.

Dla wiekszości przybyszów z Europy i Ameryki azjatyckie auto riksze są głównie atrakcją turystyczną. W Bangkoku przejazd trzy - kołowym samochodzikiem jest często droższy niż taksówką z klimatyzacją. Turyści lubią przepłacać za serwis.


W tajskich miastach Pitsanulok i Ayutthaya auto riksze mają opływowe kształty i większe modele mogą zabierać nawet 9 - 10 pasażerów.


W stolicy Indonezji auto riksze nazywane są bajaj. Są w kolorze pomarańczowym i wpisują się na stałe w pejzaż zakorkowanej Dżakarty. Dziwne jest, że rząd indonezyjski nie propaguje auto riksz w innych wielkich miastach archipelagu.


Indyskie auto riksze należą do klasyki gatunku. W Indiach są nawet w najmniejszych mieścinach i wioskach. Niestety są mniej wygodne od tajskich tuk tuk. Przestrzeń dla pasażera jest mniejsza. Kolorystyka ich jest również nudna. Najczęściej czarno-żółte lub zielono-żółte.








Sunday, November 21, 2010

Malarstwo w Birmie. Na tropie współczesnych dzieł sztuki w Rangun.

W Azji Południowo Wschodniej rynek dzieł sztuki miał zawsze wielki potencjał.
Odkąd obrazy balijskiego artysty I Nyoman Masriadiego przekraczają regularnie barierę 100 tysięcy dolarów, trwa boom na miejscowe malarstwo.

Profesjonalne galerie w Singapurze prześcigają się w "lansowaniu" malarzy z Indonezji i Wietnamu. Trzecią nacją o dużym, nienaświetlonym jeszcze potencjale są Birmańczycy.


W Rangunie nie ma glarii sztuki i trudno znależć informacje o tamtejszych współczesnych malarzach.

Birmański rynek sztuki współczesnej rodzi się w bólach. Odkrywanie dzieł birmańskich artystów jest raczej zadaniem dla detektywa, a nie miłośnika sztuki.


Realizm i impresjonizm jest już dawno passé, ale w kraju, który zatrzymał się w rozwoju w latach 60-tych ubiegłego wieku, takie malarstwo ma inną wagę i smak.

Tuesday, October 26, 2010

Przesiadka w Lao Cai. W drodze do Sapy. Wietnam

Lao Cai - wietnamskie miasteczko na granicy z Chinami jest nudne jak zabita dziura w stanie New Mexico. Jest to miejsce przesiadkowe między Hanoi, a Sapa. Tutaj kończy się linia kolejowa i dalszą drogę do Sapy trzeba kontynuować w mini vanie.

W 1979 roku chińskie wojska okupywały przez krótki czas Lao Cai. Wietnamczycy odbudowali Lao Cai po 4 latach.

Dworzec kolejowy, gdzie swój bieg kończą pociągi z Hanoi.


Czerwona Rzeka oddziela dwie komunistyczne dyktatury: Wietnam i Chiny.

Bary karaoke czekają na klientów wieczorową porą.

Po drugiej stronie rzeki widać chińskie Hekou.





Tuesday, October 5, 2010

Myanmar Beer - najlepsze piwo w Azji Południowo-Wschodniej.

Minął już ponad rok czasu od opublikowania mojego rankingu piw Azji Południowo-Wschodniej. Wówczas Myanmar Beer sklasyfikowałem na 7 pozycji.


Duża butelka Myanmar najcżęściej kosztowała w restauracji 1,800 kyat, czyli 5,70 pln.


Po mojej ostatniej podróży po Birmie przyznaje, że Myanmar Beer jest najlepszym piwem regionu.

Myanmar Beer z beczki - kufel w knajpie 600 kyat ( 1.90 pln )

Piłem Myanmar butelkowe i z kija. Wszystkie birmańskie piwa były doskonałe ( szczególnie czerwony Mandalay i beczkowy Dagon ), ale Myanmar ujął mnie swoim smakiem.


Myanmar Beer z kija w lokalnej knajpie w Nyaungshwe nad jeziorem Inle.


Na olimpiadzie piwnej w San Diego ( USA ) w roku 2004 Myanmar Beer zdobył srebrny medal w kategorii "light lager w tropikalnej strefie". W regionie może z nim konkurować tylko piwo Tiger i Anchor Ice z Singapuru.

Sunday, September 12, 2010

A co z butami w Azji ?

Jakoś się przyzwyczaiłem zdejmować buty w Azji.
Trzeba zdejmować laczki przy wejściu do świątynii, Gest Housów, prywatnych domów.



Wiem, wiem, większość Azjatów ma niedomyte stopy, szczególnie ci mieszkający w tropikalnej strefie, gdzie jest pełno kurzu. Ciągle zdejmują klapki.
Ukłonami i na boso torujesz sobie drogą na azjatyckim szlaku. Kowboje w ostrogach nie mają szans na szybki bieg.

Już się przyzwyczaiłem do azjatyckiej hipokryzji i pustych uśmiechów. Udajesz pokornego i grzecznego, bardziej docenią ciebie i zaaprobują. Przysłowie „wszedłeś miedzy wrony, musisz krakać tak jak one” sprawdza się w Azji i ułatwia życie.


Dobrze, że na plaży nie ma obowiązku zdejmować butów, szczególnie jak piach jest wulkaniczny.

Thursday, March 11, 2010

Sajgon i jego neonowe wcielenie. Wietnam

Wydaje się, że jest prosta zależność między ilością neonów, a zarobkami mieszkańców miasta. Po zapyziałym Hanoi, Sajgon prezentował się o niebo lepiej.


Sajgon ma 8 milionów mieszkanców, którzy wytwarzają ponad 20% produktu krajowego Wietnamu. Będą wytwarzać więcej, bo co pięć lat przybywa tam kolejny milion Wietnamczyków ze wsi.


Dochody mieszkańców są 7 krotnie mniejsze niż w Bangkoku, ale po ilości neonów wnioskuje, że stale przybywa im pieniędzy :)


Lubię spacerować wieczorem w wielkim mieście, gdzie zawsze dopisuje pogoda.
Szkoda tylko, ze oficjalna nazwa miasta jest obciachowa: Ho Chi Min City kojarzy mi się ze Stalingradem.

Po za tym mam wrażenie, że połowa mieszkańców Sajgonu nazywa się Nguyen.
A może się mylę ? Muszę zajrzeć do książki telefonicznej :)










Tuesday, January 19, 2010

Największe miasta w Azji.

Mieszkam w dużym mieście w Azji i wiem jaka płynie "przyjemność" z pobytu w takim molochu.
Sprawdziłem na swoich ulubionych stronach "citypopulation.de" jakie azjatyckie metropolie są większe niż Bangkok.

Poniżej lista 13 największych miast Azji według liczby mieszkańców zamieszkujących tylko obszar administracyjny miasta. Posługuję się nazwami międzynarodowymi. W nawiasach podaje polskie nazwy miast. Liczby w milionach.

1/ Mumbai - ( Bombaj ) - 16,4 miliony mieszkańców - Indie,

2/ Shanghai - ( Szanghaj ) - 14,2 miliony mieszkańców - Chiny,

3/ Kolkata - ( Kalkuta ) - 13,2 miliony mieszkańców - Indie,

4/ Delhi - 12,8 milionow - Indie,

5/ Beijing - ( Pekin ) - 10,3 miliony - Chiny,

6/ Karachi - ( Karaczi ) - 9,3 miliony - Pakistan,

7/ Seoul - ( Seul ) - 9,2 miliony - Korea Południowa,

8/ Jakarta - ( Dzakarta ) - 8,8 miliony - Indonezja,

9/ Tokyo - 8,7 miliony - Japonia,

10/ Tehran - ( Teheran ) - 7,8 miliony - Iran,

11/ Dhaka - 7,6 miliony - Bangladesz,

12/ Guangzhou - 7,5 miliony - Chiny,

13/ Hong Kong - 7,0 miliony - Chiny.

===============================================



Największe miasta Afryki : 13 największych metropolii.


Wednesday, December 23, 2009

Dlaczego Angkor zachwyca ? Bo jest wielki !!! Kambodża

Angkor - to miejsce, które robi wrażenie chyba na każdym, bez względu na poziom merytorycznego przygotowania do wyprawy.


Sumienni podróżnicy, którzy przed przyjazdem przeczytali po kilka książek o Angkorze – znajdą tu namacalne ślady wielkiej historii i cywilizacji.


Poszukiwacze wrażeń estetycznych – olśniewającą architekturę i kunsztowne reliefy.


Miłośnicy natury – potężną, tropikalną przyrodę, zachłannie pochłaniającą pozostałości dawnej cywilizacji.


Fani gier komputerowych czy kina fantasy – idealną scenerię do rozwoju dowolnej fabuły.



Angkor Wat
Najwspanialsza świątynia Angkoru – i największy kompleks świątynny na ziemi – jest trudny do ogarnięcia umysłem i obiektywem aparatu. Fosa wokół świątyni przypomina mazurskie jezioro. Tylko te tłumy!


Bayon
Często opisywana jako jedna z „najdziwniejszych” budowli świątynnych na świecie. Ponad 200 kamiennych twarzy spoglądających w dal z enigmatycznym uśmiechem - wywołuje dreszcze na plecach. Szczególni jeśli uda trafić tam, gdy inni zwiedzający są właśnie w Angkor Wat.




Ta Phrom
Znana także, o zgrozo, jako „Tomb Rider Temple” – od nakręconego tu filmu z Angeliną Jolie. Potężne drzewa oplatające mury świątyni są jednym z symboli Angkoru. Widok – nie wiem czy bardziej piękny czy przerażający...




Dzięki swojej niezwykłości i ogromowi (kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych) Angkor był w stanie utrzymywać nasz poziom zachwytu na stałym, wysokim poziomie przez pełne trzy dni. A mógłby pewnie dłużej.

Najfajniejsze jest samo BYCIE na terenie Angkoru. Pokonywanie rowerem lub tuk-tukiem kolejnych kilometrów malowniczych dróg pomiędzy świątyniami w oczekiwaniu na to, co pojawi się za zakrętem. Tu pośpiech jest niewskazany. Warto dać sobie czas na chłonięcie wszystkich wrażeń, powroty do ulubionych zakątków o różnych porach dnia, karmienie makaków bananami.

Swoimi zdjęciami i wrażeniami z pobytu w Angkor podzieliła się z nami - Kasia Jarmoc.
Kategoria : brylanty.