Showing posts with label India West Bengal. Show all posts
Showing posts with label India West Bengal. Show all posts

Thursday, April 19, 2012

Victoria Memorial Kalkuta.

Brytyjska Królowa Wiktoria panowała ponad 63 lata. Podczas jej rządów jej poddani na pięciu kontynentach rodzili się i umierali.
Kiedy zmarła w 1901 roku budowano już wiele wspaniałych kompleksów architektonicznych zwanych Victoria Memorial. Jeden z takich pomników powstał w Kalkucie.


Victoria Memorial w Kalkucie.


Victoria Memorial sprawił na mnie duże wrażenie. Budynek zaprojektowany przez sir Williama Emersona był budowany przez 15 lat. Masywny hol o długości 103 metrów i wysokości do 56 metrów pomieścił w dniu inauguracji, w 1921 roku setki ważnych osobistości Brytyjskiego Imperium. Londyn nie wydał na jego budowę ani jednego penny. Całe kasa na budowę pochodziła z indyjskich podatków.


Bryła budynku i ogród nie ustępuje podobnym budowlom w Świecie Białego Człowieka, wszak Kalkuta była stolicą Brytyjskich Indii przez kilka dekad. Ogród z pomnikami Królowej Wiktorii i lorda Curzona jest jednym z największych publicznych parków w całej Azji.


Muzeum wypełnione obrazami olejnymi i arefaktami z epoki kolonialnej oraz nieprzerwanym strumieniem wycieczek szkolnych z całego Bengalu jest warte odwiedzin.


Łuk Triumfalny króla Edwarda VII.


Thursday, June 16, 2011

Co na śniadanie w Darjeeling ? Indie

Mgła jeszcze nie opadła. Chłód trzyma. Trzeba coś zjeść !

Ta wyjściowa babeczka w chuście na głowie o posturze NRD-owskiej kulomiotki serwowała smakołyki zawinięte w gazetę. Skusiłem się na pierwsze śniadanie. Dochodziła 8 godzina rano.


Wednesday, June 8, 2011

Herbata i nepalskie suweniry w Darjeeling.

Średnia dzienne temperatura w Darjeeling nigdy nie przekracza 20 stopni. Może dlatego miasto to nazywa się potocznie "himalaya town" ?
Już Zakopane ma bardziej górski charakter niż ta dziura w Gorkhaland. Przynajmniej widać jakieś szczyty Tatr. Darjeeling jest po prostu słynne bo leży blisko Himalajów. Zachodzę w głowę szukając plusów dodatnich jakie można dodać do charakterystyki tego miejsca.

Darjeeling słynie z herbaty. W mieście jest duży wybór, a ceny są bardzo przystępne. Testowawałem kilka lokalnych mieszanek. Najgorzej wypadła herbata Kanchanjunga, a najlepiej Gopaldhara. Indyjskich herbat jest wiele i generalnie mają lepszy smak niż chińskie i angielskie. Polecam !

Rynek główny jest malowniczy. Ze wględu na umiarkowany klimat nie ma w powietrzu much i innego latającego robactwa. Polecam slalom między stoiskami !



Kiedy dzień jest słoneczny można pospacerować na ulicach jak w Krynicy. Naliczyłem dwie ulice zamknięte dla ruchu samochodowego. Plus !



Duży wybór sklepów z nepalskimi suwenirami zapewnia rozrywkę na pół dnia. Drogo ! Tangki i bizuteria 3 razy droższa niż w Kathmandu.



Spory wybór jedzenie i przypraw. Złota zasada w Darjeeling : wybieraj tanie knajpy, gdzie stołują się Hindusi. Czym droższa restauracja, tym jedzenie gorsze ! I nie ma znaczenia, że wszystkie stoliki okupują tam cudzoziemcy.



Jeśli ktoś nie zabrał kurtki lub butów na trekking, może coś znaleźć w mieście. Sklepy z ciuchami są otwarte do wieczora.













Darjeeling w mlecznej mgle. Indie

Generalnie lubię się wysypiać. Wczesne wstawanie pozostawiam masochistom. W Darjeeling zostałem zerwany z łóża grubo przed świetem. Poroniony pomysł wizyty na Tiger Hill przed wschodem słońca skomentowałem już wcześniej. Takich frajerów jak ja powykręcanych z zimna i próbujących coś dojrzeć we mgle było więcej.
Prawda jest taka, że marzłem jak pies w tym całym Darjeeling, ale do mgły miałem luźne podejście. Wzbudzała wiele deja vu.




Patrzyli w lewo, patrzyli w prawo. Pewno coś widzeli.


Czy wschody słońca na środku jeziora nie są piękne ? Czy nie jest wspaniała poranna mgła unosząca się nad wodą w pierwszych promieniach wstającego dnia ? Oczywiście, że jest piękna !
Poranki na wysokości 2,000 metrów w zagrzybiałym Darjeeling nie były tak malownicze jak na jeziorze Malawi lub rzece Zambezi.


Nawet o godzinie 8 rano, gdy byłem już po pierwszym śniadaniu ( jest zimno to się je ) w jednym z kolejnych klasztorów było mglisto. Widoczność kiepska. Ludzi było ciężko rozpoznać. Tak samo jak u Dorze w Etiopii. Mgła jak mleko. Miałem wrażenie, że wszyscy wyczekali na słońce, wychylając się przez balustradę tarasu. Też czekałem na słońce.



Saturday, April 23, 2011

Kolory Kalkuty.

Kalkuta ma swój charakter i styl. Jak wiele indyjskich miast ma swoją wyraźną kolorystykę, która zniewala. Monumentalne budynki Imperium Brytyskiego i tramwaje z okresu powojennego są ozdobą tego megapolis. Ale każda ulica, każdy zaułek przynosi nowe nasycenie widmowe.



Brązowy zachód słońca nad rzeką Hugli.



Moje pierwsze skojarzenie z miastem - to kolor źółty. Stylowe taksówki Ambassador, które królują na zatłoczonych ulicach.Drugi kolor to pomarańcz. Girlandy kwiatów, którymi dekoruje się uliczne ołtarze i świątynie.
Idąc w miasto odkryjecie wiele barw.






Różowe fasady domów w dzielnicy BBD Bagh.


Odcienie żółci to nie tylko taksówki.







Monday, April 11, 2011

Tiger Hill and Yiga Choling gompa.

I don't know why Darjeeling deserves so much attention and is one of the top ten tourist destinations in India. There's nothing special! It is a shithole overrated similar as Hoi An in Vietnam. Let's take such Gangtok in Sikkim. This town is a natural gateway to the Himalayas with fantastic clean streets.

Butcher in Darjeeling.


So I went on the top of Tiger Hill before sunrise, after an instigation of my friend. My ass was frozen there cruelly.

With the first rays of the sun, people gathered in the tower started to take pictures of clouds. Naive tourists believed that their lenses would drill thick layer of clouds and catch sight of snow capped Himalayas (more than 70 km to the summit Kanchanjangha). In the first few minutes, many of them had to believe that the pink clouds were Himalaya mountains. Bengali tourists from Kolkata wrapped up in scarves and jackets had evidently seen something there:) Tourists from Germany were more skeptical.
Then we went to Yiga Choling gompa.


Any Buddhist wat in a Thailand's village is more interesting than Yiga Choling.


Maybe there was a circle of an energy ? I felt nothing there as a man of little faith in supernatural forces. No divine truth was revealed to me in Yiga Choling.


I turned prayer mills wishing myself to get a tasty breakfast as soon as possible. It was almost 8 am.

Tuesday, April 5, 2011

Kalyani Black Label Beer - najlepsze indyjskie piwo.

Wyniosłem się z gorącej i parnej Kalkuty do zimnego Darjeeling. Po krótkim locie samolot wylądował w Bagdogra. Tam jeszcze było ciepło. Dalsza podróż kontynuowałem samochodem. Z niepokojem obserwowałem gasnące niebo z nowymi, szarymi chmurami nadciągającymi znad Himalajów.

Mijany po drodze pociąg zwany szumnie Darjeeling Himalaya Railway był ledwo widoczny.


Droga pięła się stale pod górę i po dwóch godzinach założyłem bluzę. Z tą bluzą już się nie rozstawałem w Darjeeling. Po południu mgła spowiła krajobraz, i zrobiła się jesień średniowiecza.


Przyzwyczajony do temperatury całorocznej oscylującej wokół 30 stopni, przeżyłem szok termiczny w górach. Zanim zacząłem pić lokalne, gorące herbatki, przetestowałem indyjskie browary w Darjeeling. Rozgrzewałem się intensywnie !


Najlepsze piwo w Darjeeling i pewno w całych Indiach.
Zwycięzcą został bezapelacyjnie Kalyani Black Label. Boski smak, pięknie rozgrzewa. Ten sam browar z Bangalore wyprodukował najgorszego szczocha, którego nie spotałem nawet w całej Azji Południowo-Wschodniej. Mógłby z nim konkurować tylko kenijski Tusker z początku lat 90-tych. Kingfisher Strong to straszna kaszanka, która nadaje się tylko aby zmienić stany świadomości. Paskudny smak, mieszanka moczu z podejrzaną nutką syropu na kaszel. Paskudztwo !

Monday, April 4, 2011

Obrazki z Kalkuty.

Kalkuty – 100 lat temu była najważniejszym miastem Brytyjskiego Imperium. Ślady byłego splendoru odnajdziecie tam na każdym kroku. 15 – milionowa aglomeracja zmienia się powoli. Jeszcze więcej tu krajobrazów jak po bitwie, niż śladów XXI wieku. Powoli stare miesza się z nowym. Wychodzi szara, przydymiona kolorystyka.

Sklepy z biżuterią dla bogaczy.


Nieśmiertelne autoriksze są tu żółto-zielone.


Komunistyczna Partia Indii nadal rządzi w Kalkucie.


Bezzębny ojciec nowych Indii śledzi przechodniów.


Coraz mniej krów na ulicach. Zaklinacze węży już wymarli w Kalkucie.

Wednesday, March 30, 2011

Three things to do in Kolkata.

There are three things to do in Kolkata. All tourists go to see Victoria Memorial, Kalighat Kali Temple and Mother Theresa's mission. Of course, such a wonderful city like Calcutta has at least 30 interesting places. But you get the most valuable and memorable experiences thanks to a close contact with the inhabitants of Bengal metropolis.

I propose to go by tram. The best are models running continuously since World War II.


Visit the local barber on the street and improve the appearance.

Take a bath in Hooghly River.

Sunday, March 27, 2011

Photos from Mullik Ghat Flower Market. Kolkata

The most photogenic market in Kolkata is called Mullik Ghat Flower Market. The market is located only 100 metres from famous Howrah Bridge.

The flower garland man in Calcutta.




Friday, March 25, 2011

Hindustan Ambassador królem dróg w Kalkucie.

W Kalkucie poczułem się jakbym wypadł z maszyny czasu, a nie z samolotu. Już na lotnisku wydawało mi się, że "wehikuł czasu" wysadził mnie w połowie XX wieku.


Wszyscy, co piszą, że Indie będą największą potegą ekonomiczną w 2050 roku tworzą czysty "science fiction". Chyba nie chodzi o to, że miliard biedaków w Indiach będzie miał telefon komórkowy i dochód 5,000 dolarów rocznie na głowę ?

Żeby 14-milionowa Kalkuta wyglądała podobnie jak za czasów Brytyjskiego Imperium sto lat temu, dochód narodowy powinienem im rosnąc z prędkością 9% na miesiąc, a nie na rok !

Kierowca z wąsami zaprosił mnie do Ambassadora.

Lotnisko międzynarodowe w Kalkucie wygląda jak w stolicy Burundi, Bujumbura. Patrzysz w lewo ... pustka, patrzysz w prawo pustka. Kilku zagubionych pasażerów oraz snujący się pracownicy plus żołnierze z karabinami i wąsami. Żadnego ATM. O zapomnijcie o pobieraniu kasy z bankomatu.Tutaj potrzebna jest gotówka. Najlepiej dolary, za które dostanie się rupie w jedynym kantorze.


Do centrum miasta dostaniecie się samochodem Ambassadorem. Może to być biały, prywatny Ambassador lub oficjalna taksówka - żółty Ambassador.

Zderzak z blachy i okratowane światła króla dróg.

Ambassador produkowany nieprzerwanie pod Kalkutą od 1948 roku jest esesją miasta, a może i całym Indii. Jest to brytyjska konstrukcja przedwojenna, na której opierała się produkcja Morrisa Oxforda.
Jest to niezwykle malowniczy i piękny samochód. Iście muzealne cacko na chodzie.


Za chwilę wciśniemy się w szczelinę między tramwajem, a autobusem.


Korzystałem z każdej okazji, aby wsiąść do taksówki Ambassador i poczuć ścisk w żołądku przy raptownym hamowaniu taksówkarza co 50 metrów. Reguły ruchu drogowego są tu proste. Kto ma refleks i szybko wciska się w dziurę między tramwajem , a innym pojazdem ma rację. Ambassador jest idealny do takiej jazdy. Zderzaki ma z blachy, a klamki wystają na 2 cale i mogą porysować lakier nowych limuzyn. Kto będzie ściagał się i konkurował z Ambassadorem ? Tylko kierowca innego Ambassadora.
Choć samochód wygląda na duży, i kierowca ma wajchę do wrzucania biegów jak w ciężarówce, to pasażer jak ja, będzie miał podkurczone nogi i siedział zgarbiony, albo walił głową w sufit samochodu przed każdym skrzyżowaniem.
Nie wiem jak Roger Moore mieścił się w takim oryginalnym brytyjskim Ambassadorze w serialu Święty ? Dobrze, że te telewizyjne pościgi kręcili w studio, a nie w Kalkucie.