Tak więc cżęsto słucham muzyki z Zachodniej Afryki.

Wywiad z Amadou i Mariam w Guardianie.

The first silhouette emerges from cotton candy fog.
The Tuareg Women from the nearby villages wash their clothes along bank.
Pierwsze co mi przychodzi do głowy, gdy myślę teraz "Afryka", to świetne poczucie humoru Murzynów. Już trochę "zesztywniałem" w tej Azji. Azjaci nie lubią się śmiać, a szczególnie nie lubią się naśmiewać z samych siebie. Jest totalna lipa z nimi. Żadnej autoironii. Uśmiechające się maski, które oddziaływują tylko na turystów.
Nie jest też tajemnicą, ze Azjaci są beznadziejnymi muzykami. Tak, tak Chopina zagrają bezbłędnie, ale coś skomponować samemu ? Nie. To jest poza ich zasięgiem.
Za to bary karaoke są wszędzie. Żółci lubią sobie powyć.
Drugie to muzyka w Afryce. ( nie wspomnę o tańcu ). W każdej wiosce Afryki Zachodniej, na totalnym zadupiu w dowolnym kierunku jest kapela tubylców z bębnami i ksylofonami. Grają tak, że szczęka opada. Odkrył to dawno Peter Gabriel, ale nie miał czasu jezdzić po Afryce na przesłuchania wioskowe, hehe...
Niektórzy twierdzą, ze mam kilkoro dzieci na Czarnym Lądzie. Przemilczę te bezpostawne pomówienia.
Całe szczeście, ze Murzyni lubią Białych ( no poza Nigerią ). Gościnnością na zadupiach nie ustępują nikomu na świecie, a może przewyższają ?
The Dogon have been isolated for centuries and were able to conserve their ancient religious habits. Each village built an altar. The Hogon who is chief priest is in charge of all religious and agrarian rituals.
But many families possessed individual altars.
"Kanawa" song from the third album "Baro" by Habib Koité & Bamada.
I was travelling by Senegal River in January. Every night I stayed at a small village located on the bank. On one windy day I walked some kilometers into dry sahel savanna.