Monday, October 26, 2009

5 lat w Azji, czyli jak się powoli filcować mając bananowce za oknem.

Poszedłem na łatwiznę. Miałem pisać o lotnisku w Bangkoku i malarstwie na Bali. Zwalniam się dziś od myślenia i popiszę o duperelach.

Wybaczycie ???

Bawiąc ostatnio na tropikalnej wyspie wyraziłem po raz kolejny zaniepokojenie błogim stanem w jaki mozna wejść na dłużej podczas takiej egzystencji w rajskich warunkach. "Błogi stan" kojarzy mi się z niebezpieczną tendencją do frywolnego i luzackiego prowadzenia się w życiu. I nie mam tu na myśli moralności, a bardziej zwyrodnienie mózgowe. ( brak zadań i problemów do rozwiązywania )

Po powrocie do domu pocieszył mnie jeden artykuł na temat zbawiennej mocy internetu na rozwój intelektualny u ludzi w wieku 50 - 70 lat. Co prawda do 50-tki mam jeszcze daleko, ale w przyszłości mój mózg bedzie mógł nieograniczenie pracować na najwyższych obrotach. Wszystko dzięki googlowi i poszukiwaniu rozwiązań w siecii. ( telewizja i radio zamulają )

***

Naukowcy nie zajeli się przypadkiem Władysława Bartoszewskiego, który w wieku 87 lat dogina codziennie do roboty. Czyżby wcześniej nie opłacał składek na ZUS ? A moze brak tytułu magistra uchronił jego mózg przed pauperyzacją uniwersytecką ?


( Tylko kilka ksiązek podrózniczych jest na poziomie. Większość to farmazony. )

A propos ministra Bartoszewskiego.

Na wspomnianej wyspie tropikalnej wybrałem się na kolację z prawnikiem z kancelarii premiera RP, który pracuje w tym samym budynku co były minister spraw zagranicznych. Pan Prawnik był przemiły i bardzo wyluzowany. Po konsumpcji snappera po tajsku, zaczął rozmawiać z głową ryby. Od głowy odpadł szkielet z ości, a oczy zaszły mgłą juz podczas gotowania. Rybia głowa mieściła się w dłoni prawnika, ale nie wiem, czy była dobrym sluchaczem.

***

Zastanawia mnie, czy wszyscy prawnicy w Warszawie są takimi jajcarzami ( na kolacji nie piliśmy alkoholu ), czy stres w robocie powoduje zachwianie osobowości podczas wakacji w Tajlandii ???

( Co tydzień kupuję zgrzewkę australijskich jabłek Granny Smith )




Czy ja tez będę rozmawiał wkrótce z głową ryby ?



Pan prawnik był super gawędziarzem ćwiczącym swój umysł w gąszczu nowych paragrafów wymyślanych przez polskich genialnych parlamentarzystów. ( powiedział, ze ustawa hazartowa jest ciągle tworzona )

Nie byłem juz 5 lat w Warszawie i nie wiem, jakie są najnowsze trendy elyty stolycy ? ( Daniel Passent podkreśla róznicę między elitą, a celebrytą ). Moze prawnicy w kancelarii Donalda Tuska nie nalezą do elyty ?

***


Czytałem w jednym amerykańskim magazynie, aby przezyć w zdrowiu 70 lat trzeba jeść jabłka. Ja wybrałem sobie zielone z Australii. ( czasami kupuje francuskie Granny Smith ).


( Znam kilku wegeterianów. Wszyscy z nich są grubasami. Czy kluski tak tuczą ? )


Wszyscy wychwalają tajską kuchnię, więc pisanie o niej robi się trochę nudne.


Na Ko Chang spotkałem Niemkę z Bambergu, która była dumną wegeterianką. Powiedziała mi, ze Tajlandia to raj dla wegeterianów. W Wietnamie schudła kilka kilo, bo wszędzie w knajpach było mięcho. Musiała odzywiać się sucharkami.

To fakt, ze w kuchni tajskiej jest pełno zielska, grzybów i tofu. Razem z owocami, ryzem i makaronem Tajowie tworzą wyrafinowane potrawy przy uzyciu tropikalnych przypraw. Niemka na pewno przytyła.

Jej narzeczony jest synem rzeznika z Bambergu i do końca nie wiadomo, czy przyszły teść nie będzie jej podrzucał ukradkiem krwawej kaszanki do zupy.

***


Tak więc, podczas "błogiego stanu" na tropikalnej wyspie są okazje, zeby przedyskutować z przyjezdnymi Europejczykami rozne zagadnienia. Czy oni zastąpili mi googla ??

Ten bełkot świadczy, ze nie. Potrzebuje kolejnej dawki internetu. Obawiam się, ze mój mózg moze się sfilcować od nadmiaru szczęścia.

Potrzebuje prawdziwej stymulacji dla swoich neuronów. Kupiłem sobie 2 kilo mangostanów. Mam jeszcze bananowca za oknem. Poszukam artykułów w siecii o dobrotliwym oddzialywaniu tych owoców na układ nerwowy czlowieka.

13 comments:

  1. Tucza kluski, czyli weglowodany z nabialem, bylam tez jakis czas wegetarianka i pulcna bylam, oj pulchna:)
    notka wcale nie o duperelach, powiedziałabym wielowatkowa:)

    ReplyDelete
  2. Noooo w takim razie muszę się zacząć opychać jabłkami żeby w zdrowiu dożyć emerytury. A mnie dzisiaj jak na złość zwiał gościu co przyjeżdża czasem na moje osiedle z pysznymi i tanimi jabłkami. Wyjrzałam za okno - samochód stał. Pobiegłam na dół - już śladu nie było. A może to fatamorgana? I jak tu żyć w zdrowiu?

    ReplyDelete
  3. @Beata

    Czy myslisz, ze duzo jest kobiet w Azji, ktore urodza za kase ?? To jest ciekawy temat !!!

    @Athena

    Noooo, chyba jablek jest pod dostatkiem w Polsce ?

    Nikt nie chce ich wysylac do Tajlandii ??

    U mnie tez jezdza kolesie z owocami po osiedlach.

    Ale jablka kupuje w Tesco albo Carrefour. Sa tez w China Town, ale tam mam daleko jak cholera...

    ReplyDelete
  4. lubię jabłka,ale za mało jem..a do pięćdziesiątki mam blisko..taaa...
    i musk mi się filcuje od pracy w szkole!!!!
    idę dopiszę u siebie,to zrozumiecie...

    Beata,Starsza była wegetarianką,bardzo ładnie zeszczuplała..ale jadła w ogóle niewiele..

    ReplyDelete
  5. ja też do 50 mam bliżej niż dalej, niestety...

    ReplyDelete
  6. czyli, po 50-siatce siedzimy przy intensywniej przed kompem i googlujemy.

    P.S.
    Najdalej do 50 ( oprocz Atheny ) ma Andrew Golata. Ten nie musi jeszcze siedziec przed komputerem...

    ReplyDelete
  7. ale po pięćdziesiątce będziemy liczyć do sześćdziesiątki:)

    ReplyDelete
  8. @Mijka

    Poprawa i rozwoj pamieci trwa do 70-tki.

    Potem to juz nic nie pomoze...(-:

    Wiem !!!!

    Trzeba spytac sie Wladka Bartoszewskiego jak on to robi ??

    ReplyDelete
  9. Wybaczamy. Cieszymy się.Moj mąż ma teorię,że wszystkie zwierzęta roślinożerne są i zawsze były duze. Więc wegetarianizm dobry nie jest na odchudzanie.Jest mięsożercą, bo mięsożercy nie tyją (gdy nie opychają sie kluseczkami) :-)
    Filcowanie mózgu nie zawsze musi byc zalezne od wieku co widać w naszej polityce.A moze co niektórzy tylko udają...a kręcą lody na lewo...i śmieja sie z takich jak my...
    Powiedz Leo...czy błogostan nie jest cudowny?Czy chcesz przerywać te cudowne chwile?Chcesz pobudzenia neuronów to idż na akupunkturę...
    Dr google poczeka...

    ReplyDelete
  10. @Kasia

    Jestem wybrednym miesozerca, ale w Afryce nauczylem sie jesc wszystko co sie rusza.

    ( dobrze, ze nie naleze do grup religijnych z turbanami lub pejsami )

    Blogostan oglupia. Boje sie kompromitacji, gdy zostane wywolany do tablicy...

    ReplyDelete
  11. a mnie sie podoba taka osobista notka.Dopiero od niedawna czytam i oglądam, może wcześniej o tym pisałeś, ale chetnie bym poczytała o twoim osobistymodbiorze tego świata. :-) pozdrawiam!

    ReplyDelete
  12. Zgodnie ze wstępem miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a tu ... o zdrowiu psychicznym i diecie ;)

    Więc tak mi się nasunęło:
    1. czy tylko praca może rozwijać?
    2. co z tymi, którzy w pracy nie wysilają szarych komórek? Im też się coś rozwija ;)
    3. odkąd nie pracuję mam więcej czasu na rozwój intelektualny, a co najważniejsze nie żyję w totalnym pośpiechu (choć przyznam, że marnotrawię znacznie wiecej czasu niż kiedyś),
    4. jak chcesz wygooglować swoją inteligencję to zobacz: www.pazyl.pl Nie powiem wciągnęło mnie na pierwsze trzy godziny, po czym stwierdziłam że szkoda mi czasu na takie surfowanie w poszukiwaniu pododpowiedzi. Może jesteś typem, której łatwiej uzależnić ;) ???

    A tak poza tym to spory wysiłek napisać taki dłuuuugi tekst w czasie zwolnienia od myślenia ;)

    Muszę kończyć, bo nie wiem czy mój wypoczęte zwoje mozgowe się nie przegrzeją ;)

    ReplyDelete
  13. @allya

    Tak, tekst napisany od siebie moze byc ciekawy ;-)

    @Ania

    Przeciez zdrowie psychiczne i dieta to duperele , nieprawdaz ?

    Dlugi tekst daje sie napisac szybko, jak jest latwy i nie trzeba sprawdzac wiadomosci w googlu ;-)

    Masz czas na rozwoj intelektualny - to najcenniejsze ! mnie ten nadmiar czasu sprowadza czasami na manowce...

    ReplyDelete