Sunday, January 17, 2010

Lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku. Jak złapać tu taksówkę ?

Dla wiekszości turystów pierwsze spotkanie z Tajlandią to lotnisko Suvarnabhumi w Bangkoku.

Jest to jedno z największych lotnisk na świecie pod względem ilości odprawionych pasażerów, ( 18 miejsce na świecie w 2009 roku z 29 milionami gości ), a trzecie pod względem wielkości terminalu ( ponad 500,000 metrów kwadratowych ).


Suvarnabhumi leży na wysuszonym bagnisku zwanym kiedyś Bagnem Kobry, 25 kilometrów od centrum miasta.
Wszyscy chcą się dostać stąd do miasta, większość do dzielnicy Banglamphu, gdzie jest Khao San i wiele innych uliczek z hotelami dla turystów.



Pierwszy problem to taksówki.
Turysta zwany tu "Farang" ma w oczach przeciętnego Taja maszynkę do robienia pieniędzy, a przynajmniej kieszenie bez dna. Kierowca taksówki zaśpiewa wam cenę 500 baht, a możę i 1000 baht jak będzie wyjątkowo bezczelny.


Cena według wskazań licznika z Suvarnabhumi do Khao San to około 250 baht.
Jeśli jest wyjątkowy korek na drodze, to może kwota wyniesie 280 baht. Jeśli pojedziecie Express Way to zapłacicie dodatkowo 75 baht. Razem 355 baht.

Lotnisko w Suvarnabhumi jest opanowane przez różne gangi powiązane z policją i politykami. Wspomnę tylko o Kamnan Samruay, czy Phuyai Daeng.

Kierowcy taksówek operujących na lotnisku muszą płacić im haracz, stąd próbują odbić sobie kasę na pasażerach.
Postój w strefie "arrivals" kosztuje biednych taksówkarzy między 50, a 120 baht.

Jeśli chcecie pojechać do miasta za normalną cenę, musicie dostać się na wyższy poziom lotniska ( ruchome schody ), do strefy "departures".

Na zewnątrz budynku zatrzymują się taksówki, które właśnie przywiozły pasażerów. Porządkowi uniemożliwiają im postój i dlatego każdy taksówkarz jest szczęśliwy, gdy złapie pasażera w powrotną drogę do miasta.



Na lotnisku Suvarnabhumi Airport działają tylko dwa banki. Inne nie zapłaciły haraczu ekipie polityków i nie mogły ulokować tu swoich filii.


Piękne lotnisko w Bangkoku jest świetnym przykładem jak Tajowie miłują mamonę. Poznanie tutejszych układów da wam więcej wiedzy o kulturze i zwyczajach w Tajlandii, niż sto wycieczek do buddyjskich swiątyń.



W ubiegłym roku były słynne przypadki wyłudzania pieniędzy od turystów w sklepach duty free.
Kilku z nich spędziło kilka godzin na policyjnej izbie przesłuchań oskarżonych o kradzież w sklepie. Musieli słono zapłacić, aby się wykupić z rąk policji.


Wyliczanie różnych przekrętów na lotnisku to materiał na kilka postów :-)




6 comments:

  1. Takie informacje są niezwykle przydatne - z pewnością ułatwią życie wielu podróżującym do Tajlandii.. i pewnego dnia również mi ;)

    ReplyDelete
  2. Strach się bać...a właściwie to strach się tam znaleźć nie będąc uświadomionym.

    ReplyDelete
  3. strasznie to nie jest, tylko jak w każdym nowym miejscu trzeba się mieć na baczności :)

    Jak wylądowałam w BKK to powędrowałam zgodnie ze strzałkami na postój taksówek. Tam stało biureczko, za biureczkiem miła pani zapisała, gdzie chcemy jechać, dała nam kwitek i poinformowała, że mamy zapłacić kierowcy dokładnie tyle, co na taksometrze plus 50 bahtów za "obsługę" na lotnisku. No i oczywiście, że mamy zapłacić za autostradę, którą będziemy jechać.

    Zapłaciliśmy dokładnie tyle. Czyli wygląda na to, że przepłaciliśmy te "lotniskwe" 50 bahtów, t nie jest jakaś straszna kwota w sumie :)

    ReplyDelete
  4. chyba to co pisze @Ewa

    jest najlepszym rozwiązaniem.

    Wiekszość ludzi jednak "łapie" taksówki na własną rękę jak w Europie, a potem skarży się na tajskich kierowców.

    Taksówkarz w Bangkoku ma obowiązek włączenia taksometra.

    Jeżeli pasażer się poskarży na niego w przypadku odmowy włączenia licznika( telefon korporacji jest zawsze na nalepce lub tabliczce w środku taksówki ), to kierowca może stracić licencje.

    ReplyDelete
  5. Czyli zawsze jest jakiś sposób by wybrnąć z kłopotów płynących z cudownych lotniskowo tajskich obyczajów! Przydatne rady! ;)

    ReplyDelete
  6. dzięki za rady i świetne fotki
    pozdrawiam miło

    ReplyDelete