Tuesday, January 12, 2010

Zaczęła lać się krew, poszedłem nad rzekę. Indonezja

Nie chcę napisać, ze ludzie w innych kulturach pasjonują się zagadnieniem śmierci. Z pewnością w większości "naturalnych religii" zmarły członek lokalnego społeczeństwa stanowi poważne zagrożenie dla żyjących.
Duch zmarłego domaga się szacunku. Królewski pogrzeb i odprawienie w zaświaty duszy zmarłego to najważniejsze wydarzenie na Sumbie i w tysiącach miejsc na Ziemii. Stąd ta pasja i obsesja pogrzebowa.

Pogrzeb Turuta rozkręcał się z godziny na godzinę.

Przybywało ludzi, którzy wypełniali już całą wioskę.

Wieniec w kształcie krzyża ? Tak. Ktoś z pobliskiego kościoła był tutaj :)


Kolejne zwierzęta ofiarne.

Pierwsza ofiara ? Co z niej zostało...


... to obiadek dla żałobników.


Nie czekałem na ubój konii, bawołów i świń. Zabijanie zwierząt na ofiary jest mało atrakcyjnym obrazkiem.

Poszedłem nad pobliską rzekę.

Czy któryś z tych młodzieńców będzie miał wystawny pogrzeb za pół wieku ? Czy ich duchy będą niebezpieczne dla następnych pokoleń ?
A może temat "umierania człowieka" będzie w przyszłości tak wstydliwy jak dziś w Europie i Japonii ? Może zapanuje na Sumbie kult "młodości" i młodego ciała ??








6 comments:

  1. A jak żałobnicy podchodzą do tego uboju? Z obowiązku czy z entuzjazmem?
    I co z tą masą mięsa w tym klimacie? Pewnie rozdają ale to i tak góra do przechowania w świeżości.

    ReplyDelete
  2. @Zadora

    raczej jest to obowiązek.

    większość mięsa się psuje.

    w czasach kolonialnych wybijano całe stada, gdy zmarł jakiś kacyk. Holendrzy opadatkowali te praktyki; za każde zabite zwierzę ofiarne płacono podatek.

    Zwyczaj jednak przetrwał do dziś :)

    ReplyDelete
  3. co to za rzeźbiona postać ze skrzydłami/ramionami na grobie?

    ReplyDelete
  4. Mimo wszystko sam fakt uczestniczenia w czyms takim musiał byc niesamowity.

    ReplyDelete
  5. @doro

    Właśnie !! Ten skrzydlaty jegomość z kamienia jest intrygujący. Nie zaptyłem się...ops...

    +++ było niesamowicie ;-)

    +++ lubiłem zupę z flaczków, ale gdy zjadłem raz taką zupkę bezposrednio przed rajdem samochodowym, to już nie lubię flaczków ( ciężkostrawne )

    ReplyDelete