Saturday, November 6, 2010

Photo Stupa Hsinbyume Paya Mingun Burma

King Bagyidaw built this stupa in 1816. The paya is close to the riverbank of Irradawaddy.



Maybe 200 years ago the area around Mandalay was attractive to the rulers. Slaves and peasants had a hard life here. The first carried heavy stones at a place of next royal construction, and the others gathered roots and peanuts in the fields around.

Anyway, the situation of the local population hasn’t changed so much since 1816.
The valley is hot and the lack of rainfall prevents the cultivation of rice. The grain and food is more expensive at Mingun than in Rangoon. Tourists visit Mingun, but their cash flows straight into generals’ pockets.

It is difficult to determine whether the sculptures presented in the niches are original.



Apparently the stupa was built in memory of one of the royal wives.
The princess had to earn the king's respect in the entire group of hundreds wives and concubines. She had to be a unique, special woman.

I don't try to guess at which field she was so distinguished.


Hsinbyume Paya is not deserted. The villagers pray here and light incense.










Friday, November 5, 2010

Dwie wskazówki dla lądujących na Bali. Indonezja

Wiem, że na Jawie wybuchają wulkany, a na Sumatrze fala porywa ludzi z brzegu. Najpiękniejszy kraj świata - Indonezja płaci w ten sposób ofiarę Bogom za swoje dramatyczne, urzekające krajobrazy.



Ci, którzy będą lądowąć w najbliższym czasie w Denpasar mogą się czuć bezpieczni. Rok 2012 jest dopiero za dwa lata.

W drodze na parking na lotnisku Ngurah Rai na obrzeżach Kuty.

Na lotnisku w Denpasar wszyscy cudzoziemcy są "nabijani w butelkę' i przepłacają za lokalne - lotniskowe granatowe taksówki. Nawet jazda do najbliższego hotelu w Kuta ( 4 km od lotniska ) jest trzykrotnie droższa od normalnej taryfy.

Możecie przejść parking przy lotnisku i przy wyjeżdzie złapać normalną niebieską taksówkę np. Blue Bird z taksometrem. Zapłacicie uczciwą cenę za taryfę. Gwarantuje.

Perama Tour jest doskonałym biurem podróży z najlepszym serwisem transportowym na Bali i Lombok ( łódz na Gili jest też najtańsza ). W każdej turystycznej miejscowości na rajskiej wyspie jest biuro Peramy.
Warto się tam wybrać.


Zostań członkiem za darmo.

Przy okazaniu starego biletu ( może być od znajomych ) dostaniecie 20% zniżki na kolejny przejazd.


Thursday, November 4, 2010

Tajlandia dla desperatów.

Pojechałem nad rzekę Chai Praya. Wiele domów nad wodą było podtopionych. Bangkok miał być zatopiony w tym sezonie po rekordowych opadach monsunowych.


Po południu woda wlała się na amulet market. Sprzedawcy byli przygodotowani. Dostęp do sklepów broniły worki z piaskiem. Zupełna lipa z tą powodzią w Bangkoku.

Powódz to jest na Południu Tajlandii. Dziś w Hat Yai sprzedawcy na głównym rynku wysprzedawali swoje towary po kilka bahtów. Chcieli pozbyć się „podtopionej” żywności i odzieży.

Sptkałem się z Moussem. Pochwalił się nową dziarą jaką zaaplikował sobie na plecach za kilka tysięcy bahtów. Zjedliśmy obiad w pobliżu Wat Phra Khao i poszliśmy na piwko.

Przy Khao San jest kilka fajnych stolików ustawionych prosto na chodnikach. Świetny punkt obserwacyjny. Kręca się tam dziesiątki różnych świrów z Europy i Ameryki, a Tajowie kombinują jak wyciągnąć z nich kasę.
Generalnie narzekaliśmy na Tajów. Z roku na rok robią się bardziej bezczelni i arogantcy. Nadmiar forsy płynący do Tajlandii wyraznie psuje buddystów. Nawet pomoc idąca z Bangkoku dla powodzian w głębi Tajlandii jest rozkradana po drodze. Co za ludzie !


Do stolika podszedła babka Akha ze swoim kramem. Przyjechała na tournee handlowe z Chiang Mai. Nie dziwię się jej:-) W Chiang Mai jest teraz zimno, 3 stopnie Celsjusza w nocy. Można się tam nabawić odmrożeń.

Doszliśmy do wniosku, że już tylko desperaci spędzają tutaj wakacje. Dobrze, że na ostatnich byłem w Birmie. Czy ja też jestem już desperatem ?
P.S.
Właśnie pokazują w TV jak złodzieje wyczyścili kilka sklepów na obszarach zalanych przez wodę. W kraju, gdzie nawet mnisi bywają fałszywi nic mnie nie dziwi.