Friday, October 19, 2012

Budda z Chiang Mai.

Góra Doi Suthep góruje nad Chiang Mai, jak Giewont nad Zakopanem. Nie ma tam metalowego krzyża, który przyciąga pioruny podczas burz. Jest za to świątynia, którą każdy szanujący się turysta odwiedzi obok dwóch innych watów : Phra Singh i Chedi Luang.


Leżący Budda z Doi Suthep.

Tuesday, October 16, 2012

Megalityczne grobowce na wyspie Sumbawa

Świat jest usiany megalicznymi grobowcami.

Kiedyś pasjonowałem się książkami Ericha von Dänikena, który ( pomijam jego logikę i teorie ) spopularyzował wiele zagadnień odwiedzając setki stanowisk archeologicznych, dotykając starych kamieni i nadająć im nowe znaczenie.
Ja też zapragnęłem podotykać stare, mało znane kamienie. Lepiej być molem książkowym w terenie, niż  na kanapie.

Azja Południowo-Wschodnia jest terenem z tysiącami megalitów rozsianych na wielkim obszarze: na stałym lądzie, na licznych wyspach, na płaskowyżach, w dżungli i w górskich terenach.

 Na wyspie Sumba w Indonezji przetrwała kultura neolityczna do naszych czasów z ludźmi stawiającymi kamienne grobowce dla zmarłych pomiędzy chatami.

Na sąsiedniej wyspie Sumbawa Islam zawładnął duszami i mózgami miejscowych ludów, ale kilka starych kamienii zachowało się do dzisiaj.


Po skromnym śniadanku w Sumbawa Basar wyruszyliśmy na poszukiwanie megalitów.


Google Earth jest nieprzydatny na Sumbale, gdyż pokazuje tylko jedną drogę w poprzek wyspy. Uwierzcie mi, że znalezienie właściwej trasy nie było najłatwiejsze. Mają tam więcej asfaltów niż jeden jak w Kongo Brazzaville.
Pozostała jazda na niucha, bo  k..wa Moyo Hulu nic mi nie mówiło, tym bardziej Moyo Utara.


Po drodze wpadliśmy na drugie śniadanko do lokalnej babci. Yogi nie miał zaufania do serwisu i sam sobie zrobił kawkę.


Po kawce i papierosku Yogi z zatroskaną twarzą skierował wzrok na linię granatowo-zielonych wzgórz na horyzoncie.



Jechaliśmy dalej na niucha, ale miejscowa ludność ożywiała się na słowo " sarkofagi" i wskazywała nam wyciągniętymi paluchami  kierunek jazdy. Byliśmy na właściwym szlaku.

Sunday, October 7, 2012

Dziennik motocyklowy. Sumbawa Basar

Główna droga na wyspie Sumbawa była niespodziewanie dobra.

Do miasta Sumbawa Basar dojechaliśmy już po zmroku. Wielka ulewa tropikalna zastopowała nas na rogatkach miasta i szczęśliwie znaleźliśmy schronienie w pustym przydrożnym pubie, który wydał się wzięty żywcem z jakiegoś hororu amerykańskiego. ( o tym innym razem - w osobnym poście )


Taksówka w Sumbawa Basar


Nocleg spędziliśmy w głównym hotelu w centrum miasta - w Hotelu Tambora.



Śniadanko zostało zaserwowane na ławie, tuż przy recepcji. Nieśmiertelne tosty z kawą. Cukier i słodkie mleko do kawy podane na spodkach zwiększyły poranną dawkę kalorii.



Yogi wypił od razu dwie filiżanki na przebudzenie.


Głośne odgłosy muzyki marszowej wypłoszyły nas z holu hotelowego. Grupy młodzieży szkolnej okupowały główną ulicę miasta. Był to trening przed oficjalną paradą.



Mamusia grubaska z bębnem nawoływała swojego syna, aby ładnie pozował w różowym mundurze. Chłopiec był trochę nieśmiały i ustawił się profilem. Zapewne pierwszy raz widział "zagranicznych reporterów".