Wjeżdżamy.
I nagle robi się jasno jak w laboratorium. Lampy ciągną się kilometrami, ściany są gładkie, wszystko jest czyste, równo pomalowane, a droga wygląda tak, jakby ktoś przed chwilą wyjął ją z katalogu chińskiego ministerstwa transportu. Jedziemy przez środek góry, a ja patrzę na tę całą technikę i myślę sobie, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu człowiek, który chciałby przejechać tędy, musiałby mieć dobrego konia, dużo czasu i jeszcze więcej szczęścia.
Dzisiaj wystarczy autobus.
I właśnie tutaj zaczyna się moja ulubiona część tej tybetańskiej opowieści, bo kiedy po drugiej stronie tunelu zatrzymujemy się na chwilę, żeby odpocząć, widzę coś, czego również się tutaj nie spodziewałem.
Segregację śmieci.
Cztery pojemniki stoją grzecznie obok siebie: odpady inne, odpady nadające się do recyklingu, odpady niebezpieczne i odpady kuchenne. Każdy ma swój kolor, swoją nazwę, swoje obrazki, a nad wszystkim widnieje napis 西藏高速 , czyli Tibet Expressway.
I proszę bardzo.
Na wysokości, gdzie człowiek jeszcze niedawno musiał walczyć o każdy oddech, ktoś postanowił wprowadzić zasadę, że butelka ma trafić do jednego pojemnika, a resztki jedzenia do drugiego.
Brakuje już tylko kogoś, kto przyjdzie i zwróci mi uwagę, że plastikową butelkę wrzuciłem do niewłaściwego kosza.
I wtedy przypominam sobie, jak bardzo zmienił się Tybet. Kiedyś przez te góry przemieszczali się ludzie, karawany, pielgrzymi i zwierzęta. Droga była wydarzeniem samym w sobie, a góra stanowiła przeszkodę, z którą trzeba było się dogadać. Dzisiaj droga przechodzi pod górą, samochód jedzie dalej, a człowiek zatrzymuje się po drodze tylko po to, żeby napić się kawy, skorzystać z toalety albo posegregować śmieci.
I wszystko to dzieje się w miejscu, które jeszcze chwilę wcześniej wyglądało jak koniec świata.
Patrzę więc jeszcze raz na ten tunel i na cztery kosze na śmieci i dochodzę do wniosku, że może właśnie tutaj najlepiej widać współczesny Tybet.
Z jednej strony góra, która przez tysiące lat była górą.
Z drugiej strony człowiek, który postanowił zrobić w niej tunel.
A pomiędzy jednym a drugim stoi kosz z napisem „Recyclable”.
Na tablicy przy wjeździe informacja, że tunel ma 2205 metrów długości i że podczas jazdy należy włączyć światła. Bardzo rozsądne zalecenie, szczególnie jeżeli ktoś zamierza przejechać przez górę zamiast wspinać się na nią pieszo.





No comments:
Post a Comment