Etiopia była zielona. A przed wyjazdem wszyscy mówili mi o głodzie. Obrazki w telewizji pokazywały głównie półpustynne tereny w pobliżu Somalii i spuchnięte z głodu dzieci.
Miałem nawet wystawę fotograficzną w szczecińskich 13 Muzach zatytułowaną „Zielona Etiopia”.
To co? Telewizja kłamała?
Nie.
Po prostu wybierała skrawki rzeczywistości, które pasowały do opowiadanej historii. A widzowie brali je za opis całego kraju.
Podobnie było z wojną.
W Polskim Radiu wybuchła panika: „Wojna!”. Próbowano skontaktować się ze swoją dziennikarką, która podróżowała wtedy ze mną, i ściągnąć ją do kraju.
W tamtych czasach nie mieliśmy jeszcze telefonu satelitarnego.
O wojnie z Erytreą dowiedzieliśmy się osobiście dopiero wtedy, kiedy dotarliśmy do Arba Minch.
Ta wojna była pod pewnym względem podobna do tej na Ukrainie. Front oddalony o setki kilometrów, a ty siedzisz spokojnie w hotelu, popijasz gin z tonikiem i planujesz kolejny dzień.

No comments:
Post a Comment