Nie mam rozpisanego grafiku, ale jakoś w poniedziałki stołuje się przeważnie w Pho Vieng Chane.
Ryba morska lekko sfermentowana - pycha.
Wietnamskie jedzenie tak jak pizza i sery umożliwiają ucieczkę od tajskiej kuchni co jakiś czas.
Pho Vieng Chane mieści się opodal Wat Chedi Luang, na skwerku przy Chang Klan Rd na starym mieście. Stoliki ustawione pod chmurką są oblegane w godzinach popołudniowych przez farangów.
"Sajgonki" i inne rolady można komponować sobie samemu. Na cienkim cieście ryżowym moczonym krótko w wodzie układa się własną kompozycję smakową.
Mogą to być kulki wieprzowe "luczin mu", warzywa i biały makaron.
Polewa się to sosem sezamowym o smaku gorzko-słodkim, zawija i zjada.
Dla tradycjonalistów też są proste dania : ryba w panierce z ryżem i miską rosołu kosztuje 45 baht.
Pho Vieng Chane jest wart zachodu.
Duży browar zaczyna się od ceny 60 baht.
******
Z kronikarskie obowiązku donoszę, że w pobliskim Wat Chiang Luang można medytować między posiłkami i zmówić paciorek.
A to jest widok z mojej ulubionej toalety publicznej w Chiang Mai, o której lubię wspominać :)
***
Chmiel działa jak preparat moczopędny.