Tuesday, April 5, 2011

Kalyani Black Label Beer - najlepsze indyjskie piwo.

Wyniosłem się z gorącej i parnej Kalkuty do zimnego Darjeeling. Po krótkim locie samolot wylądował w Bagdogra. Tam jeszcze było ciepło. Dalsza podróż kontynuowałem samochodem. Z niepokojem obserwowałem gasnące niebo z nowymi, szarymi chmurami nadciągającymi znad Himalajów.

Mijany po drodze pociąg zwany szumnie Darjeeling Himalaya Railway był ledwo widoczny.


Droga pięła się stale pod górę i po dwóch godzinach założyłem bluzę. Z tą bluzą już się nie rozstawałem w Darjeeling. Po południu mgła spowiła krajobraz, i zrobiła się jesień średniowiecza.


Przyzwyczajony do temperatury całorocznej oscylującej wokół 30 stopni, przeżyłem szok termiczny w górach. Zanim zacząłem pić lokalne, gorące herbatki, przetestowałem indyjskie browary w Darjeeling. Rozgrzewałem się intensywnie !


Najlepsze piwo w Darjeeling i pewno w całych Indiach.
Zwycięzcą został bezapelacyjnie Kalyani Black Label. Boski smak, pięknie rozgrzewa. Ten sam browar z Bangalore wyprodukował najgorszego szczocha, którego nie spotałem nawet w całej Azji Południowo-Wschodniej. Mógłby z nim konkurować tylko kenijski Tusker z początku lat 90-tych. Kingfisher Strong to straszna kaszanka, która nadaje się tylko aby zmienić stany świadomości. Paskudny smak, mieszanka moczu z podejrzaną nutką syropu na kaszel. Paskudztwo !

Monday, April 4, 2011

Obrazki z Kalkuty.

Kalkuty – 100 lat temu była najważniejszym miastem Brytyjskiego Imperium. Ślady byłego splendoru odnajdziecie tam na każdym kroku. 15 – milionowa aglomeracja zmienia się powoli. Jeszcze więcej tu krajobrazów jak po bitwie, niż śladów XXI wieku. Powoli stare miesza się z nowym. Wychodzi szara, przydymiona kolorystyka.

Sklepy z biżuterią dla bogaczy.


Nieśmiertelne autoriksze są tu żółto-zielone.


Komunistyczna Partia Indii nadal rządzi w Kalkucie.


Bezzębny ojciec nowych Indii śledzi przechodniów.


Coraz mniej krów na ulicach. Zaklinacze węży już wymarli w Kalkucie.

Saturday, April 2, 2011

Steamed dumplings momo in Sikkim.

What I remember most about Sikkim? Apart from the snow capped Himalaya I remember the food.

Steamed dumplings stuffed with meat or vegetarien called momos are the best.


I liked a few places where the momos were served. In Gangtok a Tibetan restaurent on the first floor and one place with "take away" rolls and momos, both situated on Mahatma Gandhi Marg.

The momos remind me polish dumplings stuffed with cabbage and mushrooms. I missed only a drink made of beets called borscht. This could be the best set of food in all North India. My favorite borscht was replaced by a beer. Dansberg Blue from Yuksom breweries was the best substitution.
I found my best momos made home in Pelling. The plate of 8 dumplings ( almost everywhere are served 8 pieces ) had had compelling taste. The place resembled a barn and was located between two popular guesthouses in Pelling.