Dopiero przy bliższym spojrzeniu widać, że nie jest to przypadkowa mieszanina tanich jednośladów. Na jednym parkingu można znaleźć kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt różnych konstrukcji, marek i modeli. Yadea, AIMA, TAILG, Luyuan, SUNRA, NIU, Ninebot i wiele mniejszych producentów konkurują ze sobą o chińskiego klienta. Niektóre skutery wyglądają jak klasyczne miejskie jednoślady, inne przypominają małe motocykle, jeszcze inne futurystyczne pojazdy z filmu science fiction.
Skala tego rynku jest trudna do wyobrażenia z europejskiej perspektywy. W Chinach funkcjonują setki producentów elektrycznych jednośladów, a największe marki oferują dziesiątki różnych modeli i ich wariantów. To nie jest więc jeden produkt powielany w nieskończoność, ale ogromny, niezwykle konkurencyjny rynek, na którym nowe konstrukcje pojawiają się niemal bez przerwy.
Lhasa jest pod tym względem szczególnie ciekawym miejscem. Miasto leży na wysokości około 3650 metrów, a mimo to elektryczne skutery stały się tutaj jednym z podstawowych środków codziennego transportu. Na wielu z nich można zobaczyć charakterystyczne osłony chroniące kierowcę przed zimnem i wiatrem. Niektóre wyglądają niemal jak zamknięte kokpity- rozwiązanie, które w europejskim klimacie byłoby dość egzotyczne, a tutaj ma bardzo praktyczny sens.
Patrząc na te dziesiątki różniących się od siebie pojazdów, można zrozumieć coś ważnego o współczesnych Chinach. Rewolucja technologiczna nie zawsze wygląda jak futurystyczne laboratorium albo fabryka pełna robotów. Czasami wygląda jak zwykły chodnik w Lhasie, zastawiony skuterami.
I właśnie dlatego te zdjęcia zrobiłem. Nie po to, żeby fotografować „chińskie skutery”, ale żeby pokazać fragment ogromnego przemysłu, który w Chinach stał się częścią codziennego życia. Europejczyk patrzy na parking i widzi kilkadziesiąt podobnych pojazdów. Chińczyk widzi natomiast dziesiątki marek, modeli, technologii i przedziałów cenowych.
To chyba jedna z najbardziej charakterystycznych cech współczesnych Chin: technologia przestaje być czymś wyjątkowym i staje się zwyczajnym elementem ulicy. A Lhasa, mimo swojego położenia na dachu świata, jest tego bardzo dobrym przykładem.





No comments:
Post a Comment