Monday, October 12, 2026

Węże wybierały sobie dach

Nasz dom w Nasa miał osobliwą właściwość przyciągania zwierząt, jakby ktoś wywiesił na dachu niewidzialny szyld z napisem „wolne pokoje”. Nie trzeba było długo czekać, aż pojawiał się kolejny lokator, choć żaden nie płacił czynszu ani nie pytał o warunki umowy. 

Węże wybierały sobie dach, nietoperze przelatywały nad głową, a skorpiony spacerowały po deskach z miną urzędnika, który przyszedł skontrolować nasze życie. Człowiek nigdy nie wiedział, czy wieczorem będzie miał gości, czy tylko coś obcego będzie mu się przyglądać z ciemnego kąta. W Europie ludzie kupują alarmy, zamki i kamery, żeby czuć się bezpiecznie, a w Nasa wystarczało czasem spojrzeć w górę.


 

Z czasem przestałem się dziwić, że dom żyje własnym życiem, choć nie przypuszczałem, że aż tak niezależnym. My urządzaliśmy sobie codzienność, a przyroda najwyraźniej uznała, że jesteśmy interesującym dodatkiem do jej krajobrazu. 

Nie miało znaczenia, czy akurat piłem kawę, czy próbowałem zasnąć, życie toczyło się obok, nad głową i pod nogami. W końcu zrozumiałem, że w Nasa nie wynajmowaliśmy domu przyrodzie, lecz przyroda tolerowała nas w swoim domu. A skoro nie wystawiała rachunków, nie wypadało narzekać na towarzystwo.

No comments:

Post a Comment