Friday, May 25, 2012

Zasiedziałem się na Ko Chang. Tajlandia

Mam tendencję do robienia tak zwanej "zasiadki". Termin wymyślił Paweł Yogi, który zamiast podróżować wolał robić długie przystanki w jednym miejscu, czyli zasiadki.

Nie była to moja pierwsza zasiadka na Ko Chang, ale na pewno będę ją długo pamietał, w szczególności pierwszy dzień pobytu na wyspie.  Było to moje pierwsze spotkanie z morzem od czasu wypadku na wyspie Lombok w Indonezji. Dokładnie 13 maja w niedziele upłynęło pół roku od mojej wywrotki motocyklowej.
Postanowiłem popływać i sprawdzić mięśnie ramion i sztywne stawy barkowe.


To śniadanko poniedziałkowe było mi dane spożyć, tylko dzięki wyjątkowemu szczęściu.



Tak, w niedziele pływałem samotnie przy dużych falach, a poźniej nie mogłem wrócić do brzegu. Tzw. "rip current" skutecznie spychał mnie na otwarte morze. Nie mogłem pływać kraulem, gdyż jeszcze nie prostuje całkowicie ramion. Wpakowałem się w całkowity shit. Po ponad półgodzinnej walce w morzu wyciągnął mnie z wody Klaus. Dokładnie to mnie doholował 20 metrów w stronę brzegu, a potem sam zaczął walczyć o życie spychany przez prąd morski. Jego kumpel Markus sprowadził łódź z dwoma kolesiami i byłem uratowany.


Plaża w White Sands wygląda niewinnie. Byłem tu wielokrotnie, ale pierwszy raz byłem bliski frajerskiego utonięcia. Dowiedziałem się poźniej, że ludzie topią się tam regularnie, szczególnie w miesiącu maju.



Zrezygnowałem po 13 maja ze "sportów ekstremalnych" na wyspie i grzecznie plażowałem. Moja girlfriend czytała powieści...



... a ja chodziłem na masaże.



Nawet na skuterze nie rozwijałem wielkich prędkości.



Dobrze się odzywiałem.


Trochę pokręciałem się po okolicy. Już 15 maja zaprzestano regularnych połączeń z wyspą Ko Maak i okolicznymi rajskimi wysepkami.  Zaczął się ' low season".


I tak upływał mile czas na plaży i górskich drogach.


W dzień powrotu na stały ląd zawitały na wyspę konkretne deszczowe chmury.

*****


Kilka faktów o Ko Chang.


1/ Wyspę opanowali Ruski. Łatwo ich rozpoznać po tępych wyrazach twarzy***, ale można zawiesić oko na niektóre ichnie kobiety. Co drugi Białas na wyspie to Rosjanin.


2/ Wypożyczenie skutera na dzień kosztuje 200 baht ( bez ubezpieczenia )


3/ Najtańsze noclegi na Lonely Beach - 250 baht - pokój dwójka tylko z wiatrakiem.


4/ Browar i jedzenie w 7eleven kosztuje o 20% więcej niż na stałym lądzie.


5/ Naleśnik z bananen na ulicy - 30 baht.


6/ Nurkowanie między 15 maja, a początkiem października jest bardzo drogie.


------
***Lubię Rusków, ale te typy przylatujące do Tajlandii to jakieś odpady genetyczne.


3 comments:

  1. No tak!! Kulasowi się pływać zachciało...Jeszcze nam się utop!! Co za sierota!!
    My dziś do urzędu - potem impreza na wichurze!!
    Wypijemy wasze zdrowie - nie jedno!!
    Buziak dla mohera :)

    ReplyDelete
  2. @Mat

    Będę czakać na zdjęcia z Imprezy !

    Kulas wciąż żywy :)

    ReplyDelete
  3. Witam !
    Trafiłem na Twojego bloga przypadkiem. Skarbnica wiedzy tymbardziej dla początkujacego faranga, który stawia pierwsze kroki w Thailandii.
    Zaczynam wertować wszystkie wpisy od początku.
    Gratuluje i dziękuję.
    Paweł
    Przy niektórych określeniach wpadam pod stół :)

    ReplyDelete